3 myśli nt. „Najgorsze teksty klientów, cz. II”

  1. Ostatni taki prawdziwy 🙂 Niestety tyczy się nie tylko sklepów z odzieżą. Sam nie ma żadnego problemu z podniesieniem jakiejkolwiek rzeczy, nawet jeśli sam jej nie strąciłem. Nie rozumiem ludzi, którzy mają czas i chęci przejrzeć po kilkanaście alejek np. w takim tkmaxx, lecz schylić się po coś co spadło to już strach o koronę na głowie.

    1. Powinno jeszcze powstać „najgorsze niespodzianki pozostawione przez klientów”
      Na przykład w przymierzalniach. Pracowałam w sieciówce i miałam „przyjemność” znaleźć nieraz takie kwiatki, że śniadanie podchodziło do gardła. Ale były też zabawne momenty, jak Pismo Święte w przymierzalni 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.