11

Męski oversize

Kategoria oversize’u jest bardzo mocno obecna w damskiej modzie, w klasycznej męskiej jej odmianie zaś pojawia się stosunkowo rzadko. Jest to poniekąd zrozumiałe, kiedy przyjmie się założenie, że męski ubiór powinien modelować sylwetkę tak, by uzyskać najbardziej pożądane proporcje (tzw. sylwetka odwróconego trójkąta bądź trapezu), a zbyt duża objętość ubrania potrafi dawać efekt zupełnie odwrotny. Postanowiłem przetestować, czy istnieje jakiś mniej inwazyjny aniżeli krawiecka przeróbka sposób, by za duża rzecz prezentowała się akceptowalnie 🙂

01

Na warsztat wziąłem wyszperany za grosze dwurzędowy płaszcz w kolorze intensywnego granatu, wyposażony w kołnierz obszyty czarnym futrem. Wszystkich przeciwników futer pozyskiwanych ze zwierząt pragnę w tym momencie uspokoić, że do jego powstania życie oddało kilka co prawda niewinnych, ale jednak poliestrów 😉

Płaszcz jest dość gruby, wyposażony w pikowaną podszewkę, przez co idealnie nadaje się do narzucenia na marynarkę, kiedy nie ma się ochoty na dodatkową docieplająca warstwę. Kołnierz, kiedy go postawić, dobrze otula szyję, przez co nie ma potrzeby posiadania przy sobie dodatkowo szalika. Stylistyka może przywodzić na myśl zimowe uniformy funkcjonariuszy jedynego słusznego, ale na całe szczęście przeszłego już systemu.

03

11

10

12

Forma trencza jest w mojej ocenie jedną z najlepszych, do tego typu zabaw ze względu na spinający go w talii pasek, pozwalający w ten sposób na wymodelowanie sylwetki. Kluczową sprawą jest dobre zgranie tych wymiarów, które w głównej mierze wpływają na odbiór całości (jak np. długość rękawów czy szerokość ramion). Nie istnieje bowiem nieinwazyjny, tj niewymagający poprawek, sposób na poprawienie mankamentów dopasowania w rzeczonych miejscach. W przypadku mojego płaszcza ramiona leżą gładko, a rękawy idealnie zakrywają nasadę kciuka. Mimo że wiele osób lubi obecnie eksponować mankiety koszul wystających spod mankietów płaszczy, ja w tej kwestii pozostaję bardziej tradycyjny.

04

09

ty

07

14

Dawno też nie miałem okazji pokazać Wam kolejnej odsłony mojego „siłogarnituru”, tym razem będącej niezwykle blisko formalnej klasyki. Bo czy można wyobrazić sobie bardziej standardowe i biznesowo uzasadnione połączenie, aniżeli biel, granat, szarość i czerń? Jak to zwykle bywa, dandyzm tkwi w szczegółach – tym razem mamy tu smaczki w postaci krawata w kratkę glencheck, jak również wciąż rzadko spotykaną koszulę z kołnierzem tab-collar i mankietami portofino, które to detale stały się jednym z atrybutów agenta 007. Sam garnitur także nie jest docięty do kości (pierwotnie nogawki miały krój dzwonów, na szczęście udało się je zwęzić bez zbytniego „rozpasowania” kredowego prążka), co także nadaje mu pazura i podkreśla jesienno-zimowy charakter zastosowanej flaneli. Jest niezwykle komfortowy, choć muszę uważać, bo ostatnio spodnie od niego, a konkretnie ich pas, wystawiły mi żółtą kartkę. Przez trzy lata pracy w sklepie nie miałem tyle ruchu, co w ostatnim semestrze, kiedy zdecydowałem się na podwójne uczęszczanie na wf (konkretnie unihokej, w którym biega się od strony do strony przez cały czas gry). Jak tak dalej pójdzie, to pojawiające się niekiedy postulaty, bym zwiększył masę, przestaną być zasadne.  Czyżby to był koniec beztroskiego jedzenia za trzech? Co więc zatem będzie z Dandysem? Time will tell, jak mawiali starożytni Rzymianie 🙂

16

15

17

18

19

20

Foto – Magdalena Młynarska
Fotoedycja – Adam Ptak

Płaszcz – Topman (vintage)
Okulary – H&M
Garnitur – bez metki (vintage)
Koszula – Szarmant
Krawat – Batistini (vintage)
Poszetka – Massimo Dutti
Rękawiczki – Stragan bożonarodzeniowy
Buty – Loake

Ostatnio miałem okazję gościnnie wystąpić na kanale Kai i Gabrieli, moich dobrych znajomych, działających na YT pod szyldem The Boobskie, gdzie poruszają szerokie spektrum damskich tematów. Rozmawialiśmy o damskiej skromności i elegancji w kontekście męskiego postrzegania tych cech. Serdecznie zapraszam do zapoznania się z znim, zwłaszcza te osoby, które lubią rozpatrywać takie kwestie „po humanistycznemu”, czyli w nieco szerszym kontekście 🙂

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam,

Dawid / Dandy

10 myśli nt. „Męski oversize”

  1. Wygląda naprawdę w porządku :). Szkoda tylko, że zniszczył Pan nogawki w formie dzwonów. Wiem, że niemodne, ale mi osobiście bardzo się podobają. Może by Pan kiedyś poeksperymentował w tę stronę?

    1. Przy całym szacunku dla poprzednich generacji, które miały swój wkład w rozwój męskiej mody, raczej nie przyczyniłbym się do powrotu lat 70-tych (choć np. w muzyce był to okres całkiem udany 🙂 )

  2. W artykule jest kwintesencja tego, co stanowi o wielkości Pana bloga: jak stworzyć świetną kreację na bazie artykułów „vintage”. Dla mnie to wielka sztuka, której „zazdraszczam” – umiejętność wyszukiwania i komponowania. Ma Pan oko i duże szczęście (doświadczenie?) w wynajdowaniu ciekawych rzeczy z drugiej ręki (jak swego czasu Vislav). Mam takie pytanie: znajduje Pan te ubrania w internecie, czy we Wrocławiu? Pozdrawiam! 🙂

    1. Bardzo dziękuję za przemiłe słowa! Myślę, że w moim przypadku chodzi o swoisty mix szczęścia i niezwykle dobrego oka do wyszukiwania interesujących elementów. W mojej dotychczasowej karierze zdarzyło mi się kupić przez internet tylko jedną rzecz vintage i był to krawat 🙂

  3. Przy całym świetnym zestawie najbardziej przemawiają do mnie… buty! Nie ma jak porządne, skórzane obuwie – to jest to! Na dodatek świetnie dobrałeś je do reszty stroju – ostatnio poruszyłem ten temat u siebie, będzie mi miło jak zajrzysz w wolnej chwili 🙂 pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.