Jak się ubrać na egzamin?

Jak Cię widzą, tak Cię piszą.

W jednej ze swoich książek mój literacki mentor Andrzej Sapkowski napisał, że „nigdy nie ma się drugiej szansy na zobienie dobrego pierwszego wrażenia”. Komplementarnym wobec tego stwierdzenia jest drugi cytat z autora kultowego „Wiedźmina”: „Ponoć nie powinno oceniać się książki po okładce. Co nie odwodzi nas od oceniania samej okładki”. W tych dwóch niezwykle syntetycznych swierdzeniach zawiera się podstawowa mądrość – czy tego chcemy czy nie, nasza fasada ma znaczenie. Niby banał, ale coś jest na rzeczy. I choć coraz rzadziej niedotrzymanie w pewnych kontekstach wymaganego społecznie ubiorowego standardu może narazić nas na realne konsekwencje, o tyle świadome lekceważenie pewnych wytycznych może negatywnie wpłynąć na naszą wyjściową pozycję. A dobry start w przypadku poruszanego dziś tematu egzaminu jest niezwykle ważny (szerzej na temat wagi pierwszego wrażenia pisałem w TYM wpisie).

Nie trać na starcie

W Polsce nadal większość wykładowców stanowią dydaktycy z wieloletnim doświadczeniem, a co za tym idzie, najczęściej wychowani w innym otoczeniu komunikacyjnym – w czasach, gdy życie regulowało wiele zasad, a dbałość o ubiór była wyrazem szacunku dla napotykanych na swej drodze osób, jak również emblematem profesjonalizmu i przykładania wagi nawet do najmniejszych detali. W tamtym systemie egzamin, jako okazja specjalna i niecodzienna, wymagał równie niecodziennego, bo bardziej formalnego stroju. I mimo że wielu akademików pogodziło się z faktem, że powrót wspomnianych czasów jest niemożliwy, to nadal potrafią oni przyznawać dodatkowe punkty tym studentom, którzy są w stanie w tej sytuacji zrezygnować z manifestowania swojego indywidualizmu i narzucić sobie pewien rygor. Jest to szczególnie ważne w przypadku egzaminów ustnych, podczas których często sprawdza się zasada „dowyglądowywania” braków w merytorycznym przygotowaniu. W przypadku perfekcyjnego przygotowania zaś schludny ubiór na pewno nie przeszkadza, a wzmacnia przekaz egzaminowanego.

Schludnie, czyli jak?

W mojej ocenie idealną sytuacją jest taka, w ktorej ubiór jest kompromisem między tym, czego wymaga sytuacja i społeczny konwenans, a naszym dążeniem do indywidualizmu. I o ile wielu studentów stara się coraz mocniej przesuwać granicę w kierunku kontestacji utartych zasad (każdy ze studentów zna przyjamniej jedną osobę, która na przekór większości lubi pojawiać się na egzaminie w szortach i klapkach czy kusej spódniczce i bluzce bardziej odkrywającej niż zakrywającej), to w świetle przytoczonych powyżej argumentów warto wykazać się w tej kwestii wyczuciem. Istnieje dość poważna różnica między np. studiami prawniczymi a informatycznymi i w tym wpisie nie staram się bynajmniej narzucić wszystkim studentom garnituru jako jedynej obowiązującej opcji, jak również daleki jestem od pochwalania totalnej swobody. Staram się tylko zwrócić uwagę na fakt, że w wynikającym ze współczesnych uwarunkowań akademickim otoczeniu dostępnych jest co najmniej kilka opcji, które pozwalają wywierać pożądane wrażenie bez konieczności rezygnowania z własnych ubiorowych przekonań. Dzisiejszy wpis jest adresowany do wszystkich tych osób, które szukają inspiracji w kwestii rozwiązań, które następnie będą mogły dopasować do swoich potrzeb i otoczenia, w jakim przyszło im studiować.

Kilka informacji wstępnych:

  • Poniżej znajdziecie łącznie siedem zróżnicowanych stylistycznie propozycji, które w mojej ocenie wyczerpują pełne spektrum opcji dostępnych w przypadku ubioru na egzamin (biorąc oczywiście pod uwagę różnorodność specyfik poszczególnych uczelni jak i chęć wywarcia profesjonalnego wrażenia).
  • Pod każdym kolażem znajdziecie krótki opis wyjaśniający dlaczego zdecydowałem się na to konkretne zestawienie, jak również linki odsyłające do ukazanych na zdjęciach, dostępnych w asortymencie sklepów online rzeczy (część z nich jest obecnie dostępna w obniżonych cenach).
  • Jako że model ubierania się zgodnego z kanonem zakłada stonowanie w kwestii kolorów (vide słynne powiedzenie, że „orły są szare”), oparłem swoje propozycje w głównej mierze na profesjonalnej triadzie kolorystycznej granat – biel – szarość, jak i ich odcieniach. Nie oznacza to jednak, że w przypadku egzaminu kategorycznie nie można pozwolić sobie na nieco więcej kolorystycznej ekstrawagancji. Moje propozycje to przykładowe, podstawowe modele, które nie tylko można, ale i należałoby twórczo interpretować.

Klasyka gatunku – garnitur

BeFunky CollageGARNITUR / KOSZULA / KRAWAT / POSZETKA / BUTY

W przypadku opcji garniturowej, najlepiej zwrócić się ku najbardziej uniwersalnemu, sprawdzającemu się w przypadku wielu różnych okazji, modelowi, jakim jest granatowy jednorzędowiec wykonany ze stuprocentowej, matowej wełny. By nie odciągać uwagi od kwestii merytorycznych, warto zdecydować się na stonowane dodatki w postaci klasycznej białej koszuli, krawata w mikrowzór, poszetki z subtelnym detalem w postaci obszycia w kolorze krawata, jak również formalnych oksfordów z nakładanym noskiem. Nie ma chyba prostszej i bardziej stylowej recepty na jednoznacznie profesjonalnie kojarzący się wygląd.

BeFunky Collage1GARNITUR / KOSZULA / KRAWAT / POSZETKA / BUTY

Powyżej zaś mamy przykład zestawu skomponowanego na dokładnie tej samej zasadzie, przy czym kluczową dla efektu sprawą jest wprowadzenie pochodnych koloru brązowego w postaci orzecha i borda, które w modzie męskiej stanowią tzw. kolory bazowe. Takie zestawienie sprawdzi się szczególnie w przypadku, kiedy nasz garnitur jest utrzymany w tonacji jaśniejszej aniżeli najbardziej klasyczny odcień granatu.

BeFunky Collage 3GARNITUR / KOSZULA / POSZETKA / KRAWAT / BUTY

Jeśli chcielibyśmy zdecydować się na garnitur, ale szkoda jest nam wydawać pieniądze na stricte formalny, nienadający się do rozkompletowywania model, to warto rozważyć opcję kupna nieco bardziej swobodnego fasonu (wtedy także jak najbardziej uzasadnionym wyborem będzie dobór nieco bardziej swobodnych, acz nadal stonowanych dodatków). Nieformalne garnitury często szyte są bez sztywnych konstrukcji i pełnych podszewek, co stanowi znaczne udogodnienie, zwłaszcza w sezonie letnim. O pozostałych zaletach posiadania takiego garnituru pisałem w TYM wpisie.

Półformalnie

BeFunky Collage 4MARYNARKA / SPODNIE / KOSZULA / KRAWAT / POSZETKA / PASEK / BUTY

Jeśli na naszej uczelni garnitur nie jest podstawowym wyborem w kontekście ubioru na egzamin, to najlepszą opcją będzie dla nas wtedy zestaw koordynowany. Zestaw składający się z podstawowej granatowej marynarki i jasnych spodni typu chino godnie służył wielu pokoleniom mężczyzn podczas półformalnych okazji, nie ma więc strachu o to, że nie sprawdzi się w opisywanym w tym artykule kontekście. Z moich obserwacji wynika, że to właśnie takie połączenie stanowi najczęściej zamiennik dla kanonicznego niegdyś garnituru.

BeFunky Collage NIEF

MARYNARKA / SPODNIE / KOSZULA / POSZETKA / WPINKA /BUTY / PASEK

Dobrym sposobem wyróżnienia się przy wyborze zestawu koordynowanego może być odwrócenie kolorów jego klasycznej wersji. Jaśniejsza marynarka w połączeniu z ciemnymi spodniami pozwoli uzyskać mocny kontrast, jak również poszerzy optycznie górną partię sylwetki. Decydując się na jasną marynarkę warto dołożyć starań, by jej odcień nie był zbyt krzykliwy, np taki, jak przedstawiony w kolażu, zgwaszowany błękit.

 

BeFunky Collage 45KAMIZELKA / SPODNIE / ZEGAREK / KOSZULA / BUTY

Kiedy podczas naszego egzaminu nie obowiązują żadne dresscode’owe rygory, a my nadal chcemy choc troche wybić się ponad ubiorową codzienność, możemy zdecydować się na bezkrawatowy zestaw z kamizelką i spodniami chino. Taki zestaw może sprawdzić się szczególnie w okresie sesji letnich – nadal większość egzaminacyjnych sal w naszym kraju nie doczekało się jeszcze montażu klimatyzacji 🙂

BeFunky Collage 34MARYNARKA / SPODNIE / POLO / POSZETKA / BUTY / PASEK

Czasami wymiana kilku elementów może całkowicie odmienić oblicze stylizacji. W przypadku klasycznego zestawu koordynowanego wystarczy podmiana dwóch elementów (koszuli na koszulkę polo w neutralnym kolorze i bardziej formalnego obuwia na granatowe boat shoes), by uzyskać tak bardzo pożądany przez wielu efekt elegancji w swobodnym wydaniu. W tym przypadku inspirowany zarówno typowo letnim stylem marynarskim, jak i amerykańskim preppy (akademicki styl, wypracowany przez studentów tzw. Bluszczowej Ligi (Ivy League)).

Jestem ciekaw waszej opinii w tym temacie – jesteście zwolennikami formalnej klasyki, czy preferujecie większą swobodę w dobieraniu egzaminacyjnej garderoby? Jak zwykle formularz komentarzy jest do waszej dyspozycji. Na koniec chciałbym serdecznie polecić wam zapoznanie się z kilkoma innymi artykułami mojego autorstwa, w których zmierzyłem się z kilkoma istotnymi z punktu widzenia dbającego o ubiór studenta kwestiami:

Bardzo serdecznie dziękuję za uwagę i pozdrawiam,

Dawid / Dandy

5 myśli nt. „Jak się ubrać na egzamin?”

  1. Ja na egzaminy preferuję zestaw koordynowany w stonowanych kolorach- myślę, że znaczna część wykładowców i tak nie czuje różnicy w formalności garnituru i takiego zestawu, a garniturów nie lubię. Muszę jednak się podzielić historią- jak patologicznie może być interpretowana zasada: jak cię widzą tak cię piszą. Otóż na mojej uczelni przed egzaminem z prawa rolnego (egzamin uważany był za dość trudny), krążyły plotki że pani prof. bardzo ceni proste skromne, a wręcz biedne ubiory u dziewczyn, nie lubi makijażu ani biżuterii (u chłopaków również) i że jest skłonna traktować nieprzychylnie osoby zbyt ekstrawagancko wyglądające. W dniu egzaminu przedterminowego był wykład, który poprzedzał ów egzamin- wszystkie zdające na wykładzie odziane w białe bluzki, czarne sweterki, spódniczki … urszulanki. Wszystkie bez makijażu, wyglądały blado, a niektóre wręcz jak idące żywo w trumnę. Wrażenie było niesamowite po wejściu do sali. Niektóre koleżanki dzień przed egzaminem były zdjąć tipsy, słyszałem też że niektóre przestały farbować włosy już jakiś czas wcześniej z myślą o egzaminie.

  2. Panie Dawidzie czy istnieje możliwość noszenia garnituru Vistula z pierwszego zestawu z brązowymi zamszowymi double monkami a jeśli tak to w jaki sposób?
    Pozdrawiam

  3. Dzień dobry,
    mam pytanie do Pana: czy mógłby Pan kiedyś zamieścić w Pana blogu wpis/post dedykowany młodszym mężczyznom, np. w okolicach szkoły średniej, może nawet gimnazjum? Wbrew pozorom ma też Pan młodszych czytelników, że nie wspomnę o tym, że podczytują Pana blog ich rodzice. Okazji do ubrania się „na elegancko” jest w tym wieku również sporo, młodzi ludzie mają już często sylwetkę dorosłego, ale mało kto traktuje ich jako grupę docelową klientów. Brakuje też zwyczajnie „modowych edukatorów”. Więc śmigają w t-shirtach z sieciówek i zmiętych za dużych koszulach na półmetki, studniówki itd.
    Z góry dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.