1

Udane POLOwanie.

Żywię nadzieję, że większość z moich czytelników już od dawna nie ma najmniejszych wątpliwości, że w polskich secondhandach można znaleźć prawdziwe perełki, warte przekopywania się dlań przez dziesiątki wieszaków. Równie mocno wierzę, że płaszcz z dzisiejszego wpisu przekona tych jeszcze nieprzekonanych 🙂

Udało mi się tym razem natrafić na egzemplarz, będący swobodną interpretacją klasycznego płaszcza polo, który, jak wskazuje nazwa, pierwotnie noszony był przez zawodników tego wybitnie arystokratycznego sportu podczas przerw zwanych chukkers (brzmi znajomo, nieprawdaż? :). Jak to zwykle bywa z dobrym designem długo nie ostał się jedynie w sportowej niszy, szybko zyskując poklask wśród kibiców polo, a następnie modowo zorientowanych studentów Ivy League, czyli pionierów stylu preppy. Ostatecznie zaś, wraz z popularyzacją stylu preppy przeniknął on do mody codziennej, poszerzając spektrum eleganckich płaszczy codziennych 🙂

Elementami konstytutywnymi klasycznego płaszcza typu polo są: dwrzędowy rozstaw guzików 6 x 3, ostra klapa frakowa, wywijane mankiety, nakładane kieszenie z patkami, pasek w poprzek pleców, bądź umozliwiający przewiązanie przez przód oraz długość za kolano. Jako że współcześni projektanci rzadko kiedy wypuszczają na rynek egzemplarze w wersji stuprocentowo kanonicznej, tak i pobieżna nawet analiza zdjęć wykaże, że mój w pewnych aspektach różni sie od pierwowzoru. Najbardziej znaczącym odstępstwem jest tkanina, która w modelowym płaszczu powinna zostać wykonana w stu procentach z wielbłądziej sierści w kolorze naturalnym (tj camel). Myślę jednak, że skład w postaci 80% wełny i 20% alpaki prezentuje się wcale nie gorzej 😉

Płaszcz, wedle informacji z metki, skrojony został wedle standardów sylwetki regular, przyznac jednak trzeba, że dopasowanie w korpusie jest dość widoczne. Płaszcz miał dwa mankamenty: wysokie, skracające linię wyłogów zapięcie, oraz obszerne, wręcz bufiaste i za długie o dobre 5cm rękawy. Po interwencji domowej krawcowej klapa została zaprasowana na kształt tych występujących w marynarkach na 2,5 guzika, a rękawy błyskawicznie odchudzono, uzyskując kształt widoczny na zdjęciach. Ciągle po cichu liczę, że kiedyś uda nam się kompleksowo przerobić marynarkę. Ależ byłaby to oszczędność! 😀

Nie wiem jak wam, ale mnie szalenie podobają się te zdjęcia. Dzięiki wykorzystaniu kilku różnych scenerii i ciekawych kadrów Rafałowi, w mojej opinii, udało się stworzyć ciekawą i spójną fotograficzną historię. Zgadzacie się ze mną w tym aspekcie? 🙂

PS: Na koniec chciałbym was serdecznie poprosić o poświęcenie pięciu minut na wypełnienie znajdującej się TUTAJ ankiety. Zamierzam wprowadzić na blogu pewne zmiany, a takie zawsze warto konsultować z czytelnikami – w końcu to dla was piszę. Z góry dziękuję wszystkim biorącym w niej udział za poświęcony czas 🙂

Więcej zdjęć z tej sesji znaleźć można na mojej witrynie w serwisie Dystyngowani.pl.

Foto – Chaos REC

Płaszcz – Gibson (secondhand)
Marynarka – Massimo Dutti
Koszula – TmLewin (secondhand)
Okulary – New Yorker
Pasek – Massimo Dutti
Spodnie – H&M
Skarpety – H&M
Buty – Clarks (secondhand)

30 myśli nt. „Udane POLOwanie.”

  1. od dłuższego czasu żyję w przekonaniu, że Second Hand to istna skarbnica kryjąca cuda 🙂
    Świetna stylizacja, klasa i elegancja 🙂
    Pozdrawiam serdecznie
    Zocha 🙂

  2. No ja właśnie tydzień temu zakupiłem w moim lokalnym secondhandzie wiosenno-jesienny płaszcz (Zara), według mnie nigdy nienoszony. Oczywiście do zajrzenia tam zainspirował mnie Twój blog, hehe 😉

  3. Rewelacyjne zdjęcia i wspaniały płaszcz. Ogółem jedna z najlepszych sesji na Twoim blogu jakie do tej pory widziałem. Pozdrawiam 😉

  4. U mnie zimowe, u Ciebie udane polowanie 😀 Ale zdjęcia naprawdę świetne, z resztą Ty też świetnie wyglądasz. Płaszcz jest niesamowitym łupem 🙂

  5. Kurde no czemu we Wrocku można, a w Wawie nie?
    Nie raz przeglądałem wieszaki w Wawie i rzadko co mnie zainteresowało nie mówiąc o pasowaniu. W mieście autora nawet w ostatnich dniach wyprzedaży (akurat tak trafiłem..) można było coś znaleźć i wrociłem do domu z jedną z moich ulubionych obecnie koszul.

    WHY?

    1. Nie na darmo podkreślam, że wyjazd na prowincję daje o wiele większe możliwości znalezienia w sh ciekawych rzeczy. A jeśli Warszawę traktujemy jako metropolię, to Wrocław jest dlań tak jakby prowincją 😉 Bardziej serio zaś w najbliższym czasie planuję przeprowadzić akcję, które może okazać się zbawienną dla całego secondhandowego środowiska. Na ten moment jednak niczego więcej nie zdradzę 🙂

      Pozdrawiam i życzę, by koszula nadal świetnie się sprawowała 🙂

    1. Tak, dość sporo, choć główną różnicę stanowi kołnierz – w płaszczu Romana jest sztormowy (tj, umożliwiający postawienie go na sztorc), w moim zaś zwykły, z klapą wykańczaną w szpic. Któryś raz z kolei udaje mi się ubiec Szarmanta 😉

      Pozdrawiam 🙂

  6. Gibson to porządna marka. Płaszcz fajny, mało jest w sprzedaży płaszczy o angielskich fasonach dopasowanych do figury. Aczkolwiek ja wolę klasyczny crombie, czy jak to w Polsce określa się: dyplomatkę. Od polo różni się większym wcięciem, jednym rzędem guzików, kieszeniami wpuszczanymi, ze skośnymi klapkami, w tym jedna podwójna. Charakterystyczny jest kołnierz, często wykonany z innego materiału, np. zamszu. Clarksy – najlepsze obecnie buty w tej kategorii cenowej. Wygodne, solidne i świetne stylowo. Przestałem kupować buty innych marek, które po roku albo wcześniej są do wyrzucenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.