DSC_0078

Sieroca dola z whisky.

Wiele razy przy okazji prezentacji mojej brązowej marynarki padają stwierdzenia, że wygląda ona jak sierota od garnituru. Myślę, że jej wygląd nie wprowadza w błąd, gdyż prawdopodobnie kilka kolekcji temu można było zakupić ją wraz z wykonanymi z tego samego materiału spodniami. Ja niestety tych spodni nie posiadam, a że żywię do niej, jako do pierwszej poddanej przeróbkom krawieckim marynarki, niezwykły sentyment, co rusz szukam zestawienia, które pozwoliłoby jej wyrwać się ze szponów sierocego wrażenia, jakie wywołuje. Dziś czas na kolejne podejście do tematu 🙂

Pomyślałem, że skoro zestawienie brązu i szarości tak świetnie sprawdza się w połączeniu buty + garnitur, to może warto by spróbować wyjść poza schemat i sparować moją marynarkę z szarymi spodniami, które tak często i z upodobaniem noszę w ramach klubowego garnituru. Za pójściem w tym kierunku przemawiała jednolitość pod względem formalności obu elementów garderoby, przeciw zaś zbyt duży kontrast między brązem marynarki i jasnym popielem spodni. Z zawartości obecnego wpisu nietrudno się domyśleć, że plusy dodatnie wzięły górę nad tymi ujemnymi 😉

Już od dłuższego czasu szukałem dodatku, ciekawego akcentu dla swoich półformalnych stylizacji, który pozwoliłby nadać im jeszcze więcej indywidualnego sznytu. Moda męska, choć też różnorodna, nie dysponuje tak szerokim jak w jej damskiej odmianie spektrum możliwości w kwestii akcesoriów. Pierwszymi, jakie przychodzą w takich sytuacjach na myśl, są: krawat, spinki do mankietów, uniwersalnym dodatkiem jest także zegarek. Ku czemu jednak sie zwrócić, gdy chcemy wyjść nieco poza schemat, a nie przyjętą, elegancka konwencję?

 

Los i uczelnia sprawiły, że dane mi było natrafić na bardzo interesującą, unikalną i wrocławską inicjatywę. Spotkałem zajmującego sie rękodziełem designera, który, bazując w swych projektach na tradycyjnych technikach wykonania, tworzy klasyczne projekty z tak lubianym przeze mnie, nowoczesnym „twistem”. Więcej informacji, wraz z ciekawym konkursem, znajdziecie pod koniec tego wpisu 🙂
Secondhandy, jak już kiedyś wspominałem, cechuje dość zezowate szczęście, jeśli jednak idzie o krawaty to można być pewnym, że niemal zawsze znajdzie się coś ciekawego. Dzień przed sesją do tego wpisu bezowocnie szukałem w swojej garderobie krawata, który dyskretnie wpisałby się w całość zestawu. Zmuszony koniecznością udałem się do pobliskiego sklepu z używaną odzieżą i po krótkim przekopaniu kosza z krawatami natrafiłem na ten oto egzemplarz. Może niektórym wyda się on nieco za szeroki dla mojej sylwetki, ale od pewnego czasu staram się unikać węższych (<8cm) i mniej mięsistych krawatów z dwóch prozaicznych powodów: primo nie poszerzają one optycznie okolic klatki piersiowej (na czym powinno zależeć każdemu mężczyźnie) jak również gorzej się wiążą, w efekcie dając mały węzeł. Lubię śledzie, ale tylko na talerzu 🙂

 

Foto: Agata Piątkowska
 
Marynarka – H&M (secondhand)
Koszula – Zara (secondhand)
Krawat – bez metki (secondhand)
Bransoletki – Trashness
Spinki – Soraya
Pasek – Lion
Spodnie – Zara
Buty – Samuel Windsor (secondhand)

Jak już zaznaczałem powyżej, podczas sesji towarzyszył mi notatnik, ale nie jest to produkt, który łatwo można zakupić w najbliższym empiku. Bukszpan – ideas box to marka ręcznie wykonanych notaników, skierowana do osób kreatywnych i ceniących rzeczy unikatowe, bowiem każdego miesiąca może ich powstać bardzo ograniczona ilośćDzięki ręcznemu szyciu, projektowaniu każdego notatnika od podstaw i wysokiej jakości materiałom, dostajemy duże możliwości spersonalizowania finalnego produktu. Jedynym ograniczeniem w tym względzie, jest kreatywność zamawiającego. Jeśli jednak nie czujemy się na siłach, lub zaczęliśmy dzień bez kawy, zawsze możemy liczyć na pomoc designerów Bukszpanu.

 

 

Konkurs
O tym, że moi czytelnicy stanowią wyjątkowo kreatywną grupę, wiedziałem od początku istnienia bloga, a organizowany na przełomie lipca i sierpnia przeze mnie konkurs jedynie mnie w tym przekonaniu utwierdził. Dziś, wraz z Tomaszem, pomysłodawcą marki Bukszpan – ideas box, mam przyjemność zaprosić was do wzięcia udziału w konkursie, w którym dwie osoby otrzymają możliwość stworzenia własnego, wykonanego według ich zamysłu notanika. Oto zasady:
1. Na mojego blogowego e-maila: secondhand.dandy@gmail.com należy przesłać nam krótki opis pomysłów, jakimi zapełnilibyście strony waszego BukszpanaZajmujecie się czymś wyjątkowym? Nie bójcie się podzielić z nami waszą pasją!
2. Następnie zamieścić ten sam opis w formie komentarza pod tym postem
3. Na wasze kreatywne zgłoszenia czekamy równe siedem dni, tj do 13.11.2013. Po tym terminie wraz z Tomaszem wybierzemy dwa najciekawsze zgłoszenia i to one zostaną nagrodzone 🙂
Powodzenia!

70 myśli nt. „Sieroca dola z whisky.”

  1. Dawidzie, genialny zestaw i przepiękne zdjęcia! Naprawdę świetna sesja :-))) Podoba mi się połączenie kolorów, a jeśli chodzi o marynarkę, to niebardzo wiem o co cho z tą sierotowatością, ale może mam trochę inne spojrzenie niż niektórzy 🙂 Szeroki krawat bardzo na plus, od razu rzuca się w oczy, w pozytywnym tego słowa znaczeniu 🙂

    Bukszpan znam z FB, świetny projekt – kibicuję im!

    Pozdrawiam serdecznie :-)))

    1. Wielkie dzięki Marto za miłe słowa! Także jestem bardzo zadowolony z jej efektów, a możliwość uczestniczenia w ciekawym, kreatywnym projekcie jest jej wartością dodaną 🙂

      Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Nie mam tych lat aż tak dużo, żeby sobie musieć je odejmować przy pomocy śledzia. Przedstawiłem swoja argumentację, ale skoro nie jest ona dla Ciebie przekonywująca, pozostaje nam jedynie się w tym względzie różnić 🙂

      Pozdrawiam 🙂

  2. Zestawienie korzystne, udane, nie mniej mam pytanie dotyczace dlugosci spodni. Mianowicie, czy taka dlugosc jest dobra? Niedawno mialam szkolenie w tej kwestii i mówiono nam, że spodnie na kant, powinny mieć jedną małą fałdkę na bucie z przodu. Wówczas jest to długość idealna.

    1. To jedynie kwestia estetyki, w przypadku spodni mamy dwie szkoły: przedstawiciele pierwszej, angielskiej, zwróciliby uwagę, że według ich standardów spodnie są nieco za krótkie (prowadzący szkolenie pewnie by im zawtórowali), druga zaś, określana często jako włoska, skraca nogawki celem uniknięcia jakiegokolwiek zaburzającego ostra linię kanta załamania. Jestem zwolennikiem drugiej opcji, dlatego też nogawki moich spodni, zamiast tworzyć załamanie, delikatnie się wspierają na cholewkach butów 🙂

      Pozdrawiam 🙂

    2. Jeśli spodnie są wąskie, to muszą być krótsze i nad butem, inaczej się nie da 😉 No dobra da się, ale za długie wyglądały by jak pomarszczone kalesonowate galoty hipstera.

      Uncool

  3. Ok zmieniłem nazwę na nicka – nie wiem czy zaktualizuje się samoczynnie, czy muszę skasować poprzedni komentarz – jeśli zmiana jest automatyczna proszę nie kasować poprzedniego posta. W przeciwnym wypadku umieszczę go ponownie. Przepraszam za kłopot i pozdrawiam.

  4. Witam,
    od pewnego czasu planuję wyjazd do Rosji. Poznałem język i kulturę, która nieustannie mnie fascynuje. Interesuje mnie szczególnie odwiedzenie Sankt Petersburga i Moskwy, a potem dotarcie nad Bajkał. Celem ma być udokumentowanie życia mieszkańców Rosji z różnych stron – ukazanie różnic ich warunków życia, a także ukazanie ich doświadczeń oraz przeżyć ich łączących na kliszy. Następnym krokiem jest wydanie zapisków i zdjęć w formie książkowej. Taki notatnik z pewnością zawędrowałby ze mną tam i z powrotem:)
    Pozdrawiam

  5. Kartki podzieliłbym na dwie części dzięki czemu uzyskałbym więcej miejsca na zrealizowanie mojego pomysłu.

    Na każdej części codziennie pisałbym 5 rzeczy z których jestem zadowolony tego dnia, były by to większe osiągnięcia jak i drobne przyjemności. Coś co mi przyszło od razu do głowy, gdy pomyślałem o kończącym się dniu.

    Dzięki temu, gdy tylko pojawi się jakoś gorszy humor, lenistwo albo zwątpienie, będę mógł spojrzeć w notatki i powiedzieć – „przestań narzekać i idź z uśmiechem dalej”.

    Pierwsza kartka byłaby tylko inna, ponieważ na środku napisałbym – co dziś zrobiłem, aby być szczęśliwszym jutro 🙂

    Pozdrawiam,
    MT

  6. Turbokozak:

    Ja spisywałbym w nim po prostu moich dłużników i kwoty, na jakie opiewają ich długi. Taki wekselnotatnik. Jak Nucky Thompson z Boardwalk Empire.

    Ten notatnik ze zdjęć pasuje nawet do apartamentu w Hotelu Monopol 🙂 Czyż nie?

    Pozdrawiam

  7. Czym zapełniłabym swojego Bukszpana? Dobre pytanie! Jeśli bym już miała z Nim do czynienia na co dzień to pewnie musiałoby to być coś wyjątkowego, uporządkowanego i eleganckiego jakim jest sam Bukszpan. Notatnik jest jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny i znakomity. Najpewniej, uzupełniałabym Go czymś co byłoby dla mnie niesamowicie ważne. Podzieliłabym Go na 5 części albo inaczej! On już jest podzielony na 5 części, a ja w każdej z nich zrobiłabym coś innego. Jedną najpewniej przeznaczyłabym na miejsce VIP. Zbierałabym autografy (od dziecka chciałam to robić) a, że mieszkam w stolicy to nie byłoby z tym dużego problemu i za każdym razem gdy będę miała zły humor otworzę sobie na danym podpisie i uśmiechnę się, mile wspominając chwilę jego zdobycia. Drugą część poświęciłabym na sprawy ważne i ważniejsze. Inspiracje, rysunki, cytaty. Coś co powinno mi towarzyszyć zawsze, co podnosi mnie na duchu i po prostu jest. A co bym zrobiła z pozostałymi trzema „działami”? To już słodka tajemnica o której przekonamy się „w praniu” 😉

    Pozdrawiam, Ola 🙂

  8. Ostatnio też zacząłem szukać krawatów dla siebie. Jak na razie gustuje w tych jednokolorowych śledziach, bo o wzorki się jeszcze boję. Niestety standardowy krawat mimo, iż jego węzeł wygląda lepiej zasłania pół mojego pseudo torsu…. Stąd śledzie 😉

    A tu coś co dotyczy konkursiku. Mail poszedł więc i tu wstawiam:)

    „Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem napisania coś w rodzaju książki, może słowo ‚książka’ to za dużo powiedziane, ale niech tak zostanie. Zlepek myśli, wydarzeń, codziennych zapisków. Wyobraź sobie wstajesz rano, zaparzasz kawę, stoisz w oknie o sącząc kawę patrzysz na otaczający Cię świat. Widzisz jak się zmienia. Czujesz tą wenę? Otwierasz notatnik, czujesz zapach skóry, zapach drewna z ołówka i zaczynasz pisać, przestając tylko po to by zaczerpnąć łyk kawy.”

  9. Drogi Pani Dawidzie,

    bardzo wysoko cenię piękne rzeczy, zwykle jednak wcale nie mam potrzeby ich posiadania. Jedyny wyjątek stanowi sztuka użytkowa, a szacunek dla rzemiosła graniczy u mnie z fetyszyzmem. Dlatego konkurs zorganizowany przez Pana wspólnie z marką Bukszpan to dla mnie to dla mnie pokusa nie do odparcia.

    Zawodowo zajmuję się projektowaniem ubrań dla dwóch marek (www.vyosna.com i http://www.6mhwear.com), które mają w swoich misjach zapisy o kultywowaniu tradycyjnych technik wytwórczych. Zatem mam szczęście łączyć pasję z pracą.

    Notatnik służyłby mi do gromadzenia inspiracji, szkiców i skrawków materiałów do kolejnej kolekcji, a po jej stworzeniu byłby rodzajem pamiętnika rodzącego się projektu, dokumentacji procesu twórczego. Większość notatników dostępnych na rynku nie spełnia wszystkich moich kryteriów, więc są przeze mnie przerabiane lub nie, przy czym w tym drugim przypadku prędzej czy później zaczynają się rozpadać, wyglądają okropnie i stają się zupełnie niefunkcjonalne. Możliwość posiadania notatnika dopasowanego do moich potrzeb brzmi jak marzenie. Mam nadzieję, że zdecydują się Państwo je spełnić.

    Serdecznie pozdrawiam,
    Aga Śmiechowska

  10. Po nacieszeniu się przez jakiś czas pustymi, czystymi stronicami notatnika i wywąchaniu zapachu papieru (to może być dziwne), przede wszystkim wpisałabym tam swoje przepisy-na wszystko co słodkie i co udało mi się upiec, ugotować i nadawało sie do jedzenia.
    Od jakiegoś czasu postanowiłam spisywać tytuły wszystkich przeczytanych książek (jak na razie ten spis jest na kilku luźnych kartkach, więc tak jakby go nie było), więc trochę stron przeznaczyłabym na taką listę.
    Być może pozwoliłabym synowi na wprowadzenie koloru i mazanie swoimi kredkami (bo kredki ma świetne!).
    Wspomnienia?no być może się pojawią-nie jako ciąg dat,czy miejsc,ale miejsce na ważne zdjęcie na pewno się znajdzie.
    No i na koniec rzeczy do których chcę dążyć, osiągnąć i mieć-żeby o nich pamiętać, bo szkoda zapominać.

    Jak na pierwszy bukszpan to by było na tyle 😛

  11. jak Bukszpana zobaczyłam od razu się zakochałam 🙂 czym bym Go zapełniła ? tajemnicami ! ale nie tylko 🙂 nosiłabym go ciągle przy sobie czyli byłby w torebce i pewnie zapisywałabym tam wszystkie potrzebne wiadomości 🙂 lista zakupów , numery telefonu, zapiski na teraz czyli np jestem u kosmetyczki siedze sobie a ta maluje mi paznkocie w radio słysze fajną piosenkę jakaś nowość jak dojade do domu nie bede już pamiętała tytułu wiec rachu ciachu Bukszpan wyciągam i zapisuje 🙂 zapisywałabym tez to co kupuje przez internet bo zdarza sie że paczka nie dochodzi przelew zrobiony a paczki nie ma a ja nie pamiętam szczególnie jeśli chodzi o okres przedswiateczny 🙂 jako że jestem blogerka zapisywałabym też np pomysły na nowe wpisy 🙂 bo jest tak że pomysł mam jakiś ale chwilowo nie mogę go napisać bo mam ustalone inne wpisy a potem ten fajny pomysł ucieka 🙂

    pozdrawiam 🙂

  12. srobokretwczolko@gmail.com
    Mój bukszpan-cała ja.wizualnie – proste, bez zbędnych cudaczków, jedynie kolor musiałby być żywy, albo/plus groszki, lubię groszki:)
    Wnętrzności..hm..miało być słodką tajemnicą, ale skoro pytasz..od wielu lat piszę, lubię to, co robię.zapisuję swoje przemyślenia, cytaty z książek, plan dnia.dosłownie wszystko.na pozór przypomina pamiętnik.z tym, że piszę własnym językiem, tak bym rozumiała tylko ja, według klucza, barwię, ożywiam, nadaję słowom kształt, smak, tj tak, jak lubię.poza tym piszę wiersze, krótkie opowiadania, muszę mieć taki notatnik na okrągło przy sobie, a nóż, a widelec coś przyjdzie do tej główki, a może akurat zobaczę coś, co chcę mieć na tych kartkach – zrobię zdjęcie, narysuję, stworzę coś z niczego, z chaosu będzie coś pięknego, pełnego życia, nasyconego kolorem, pachnącego pomarańczą.ah..coś prostego, jak ja.proste może okazać się skomplikowane, zwariowane.niepozorna cała ja:)

    Ps.ale się pięknie ubrałeś:) pozdrawiam. Sylwia eL

  13. Pomysł w sprawie Bukszpana:
    mianowicie odpowiadam za sprzedaż wyjątkowych pierogów w sklepach detalicznych.
    Ostatnio będąc na zapleczu sklepu ujrzałem odbicie siebie w wielkim lustrze z napisem TAKIM WIDZI CIĘ KLIENT – ubiór przyjemny – tylko jeden ZONK: nijak do wełnianej marynarki, dobrej jakościowo koszuli ma się plastykowa, wredna teczka na ofertę handlową.
    W Bukszpanie ukryłbym ofertę i tworzył bardzo mi pomocny zapis sytuacji i niezbędnych informacji.
    Większość moich klientek to kobiety, które bacznie spoglądają na moje smart każualowe stroje.
    Wyobraźcie sobie tylko: Skąd ma Pan taki piękny notatnik, chyba firma Wasza bogata?
    Och nie, droga Pani – bogaty styl.

    Pozdrawiam! 🙂

  14. Połączenie szarości z brązem jest niebanalne, o wiele ciekawsze niż granat czy formalna czerń. Cudownie!

    Co się tyczy konkursu:
    Czasem wydaje mi się, że mam kilka osobowości, które w pewien dziwny sposób znalazły połączenie tworząc mnie- w taki sam sposób funkcjonuję na codzień. Bukszpan z założenia ma odzwierciedlać charakter, więc poza klasyczną okładką nie byłoby w nim nic uporządkowanego.
    Chaotycznie zapisywałabym uwagi do moich kolejnych ról, zamieszczałabym wycinki z gazet, które pomogłyby mi przygotować się do przedstawienia- amatorsko gram w teatrze. Na własną rękę uczę się japońskiego- większość moich zeszytów na okładkach zdobią japońskie przysłowia zapisane jak w oryginale i w tym przypadku nie byłoby inaczej. Czasem uda mi się od babci usłyszeć niesamowitą historię, którą później przekształcam tworząc opowiadania straszne, wzruszające albo na poprawę humoru.
    Nigdy nie udaje mi się na czas wyciągnąć telefonu i uruchomić Track ID jeśli chodzi o muzykę, dlatego zapisuję kawałek zasłyszanego tekstu na serwetkach, wizytówkach. Bukszpan stanowiłby wspaniałe tło, żeby wszystkie je zebrać w jednym miejscu, bo przecież każda reprezentuje sobą miejsce, ludzi, kolejne wspomnienia.

    Podarowałabym mu życie.

  15. Nie wierzę! Buty SW w SH we Wrocławiu? No gdzie, gdzie, no gdzie, no normalnie nie uwierzę 🙂

    Świetna stylizacja 🙂 Gratulacje.

  16. Od zawsze moją pasją były podróże. Rok temu wyjechałam na swoją podróż życia do Ameryki Południowej, spełniając tym samym swoje największe marzenie – uczestnictwo w wolontariacie. Ponieważ z zawodu jestem dziennikarzem postanowiłam prowadzić dziennik z podróży. Wraz z kolejnymi zapisanymi kartkami pojawiło się kolejne marzenie, aby wydać książkę z opisem moich przygód podczas samotnej podróży i pracy na wolontariacie. Pierwszą część książki już mam. Za miesiąc znowu lecę do Ameryki Południowej, po materiał na drugą część. Dobrze by było móc spisywać te wszystkie magiczne chwile, które mnie tam czekają w takim notatniku jak Bukszpan. Stanie się on wtedy czymś więcej niż notatnikiem, będzie oryginałem mojej pierwszej książki!:)

  17. Mój BUKSZPAN ubrany byłby w piękne rysunki i szkice…nie słowa, choć i tych pewnie by nie brakowało:-D

    To własnie szkicowanie i projektowanie jest moja dużą pasją:-D

    Zajmuję się tez fotografią, więc pewnie zdjęcia przeplatały by się między stronami:-D

    …hmm no i fajne miejsce do zapisywania kontaktów z potencjalnymi klientami.
    pozdrawiam:-D

  18. Witam, mam pewien techniczny problem, gdyż zanadto się rozpędziłem w pisaniu (skoro trzeba było zapisać te kartki Bukszpanu, to popłynąłem 🙂 ) i wysłałem mailem moją odpowiedź konkursową, ale okno „komentarzowe” nie chce mi przyjąć z uwagi na zbyt dużą ilość znaków, dlatego pozwolę sobie poszatkować to na dwie części. Mam nadzieję, że nie będzie to argument za odrzuceniem mojej wypowiedzi i wykluczeniem mnie z konkursu 🙂

    Czy wiecie, że BUKSZPAN występuje aż w ponad stu odmianach ? Niesamowite, kto by przypuszczał 🙂

    Ale po kolei. Z uwagi na charakter mojej pracy, logistyka kampanii reklamowych, wszelkie zapiski kalendarzowo – notatkowe nauczyłem się prowadzić za pośrednictwem BlackBerry (jak żyłem, kiedy go nie miałem ? 🙂 ). Praca w ruchu, często w terenie, zgiełku i wrzawie. Konieczność natychmiastowego wysłania różnych informacji, odnotowania kolejnych. To wszystko spowodowało wygodę jednego magicznego urządzenia w kieszeni.

    Jednak cały czas brakowało mi słowa pisanego. Słowa pisanego odręcznie, piórem na kartce. Tak, tak – dla tych młodszych czytelników – kiedyś się pisało listy do ukochanej na kartce papieru, zaklejało kopertę i gnało ile sił w nogach na pocztę by jak najszybciej wysłać to jakże emocjonalne przesłanie.
    We współczesnym świecie rzadko korzystamy z takiej formy, właśnie nawet przy sporządzaniu notatek. Jak to kiedyś już nadmieniłem, jesteśmy swoista mrożonką człowieczeństwa. Oby szybciej, łatwiej i wygodniej.
    A jakże przyjemnie jest usiąść przy stole, z filiżanką gorącej i pachnącej kawy, otworzyć jakże stylowy notes i drapać stalówką po papierze przelewając swoje myśli. Zapach atramentu, zapach skóry z oprawy notesu. Właściwy klimat dla spokojnego uporządkowania myśli. Klimat, który sprawia, że jesteśmy w stanie wydobyć z głębi samego siebie bardziej wartościowe myśli.

    Skoro już poruszyłem jakże istotną kwestię uporządkowanych myśli, pozwolę sobie pójść dalej tym tokiem rozumowania i napiszę w końcu ( 🙂 ) jakie zastosowania miałby mój BUKSZPAN, a jest ich kilka, poza podstawowym, który się nasuwa na myśl, czyli zadawaniem szyku 

    Jako szczęśliwy tata swoich (mam nadzieję szczęśliwych) dzieci, w liczbie dwóch osobników płci męskiej, w wieku szkolnym, mam sposobność być odrobinę zabieganym człowiekiem. Chłopaki dzielnie się uczą, dzielnie znoszą despotyzm własnego ojca, w wolnych chwilach dużo czytają, a gors czasu poświęcają na treningi w klubie piłki nożnej. W związku z faktem, że tydzień ma 7 dni (czasem mam wątpliwości 🙂 ) to aktywność sportowa chłopaków, a tym samym i moje zaangażowanie przypada średnio na 4-6 dni w tymże siedmiodniowym tygodniu w zależności od pory roku. Istotną kwestią jest, że jeden z Małolatów rozgrywa regularne mecze ligowe (tak, tak, PZPN macza w tym palce :):) ).

    I tu pojawia się pierwsze zastosowanie BUKSZPANU. Kalendarz rozgrywek, tabele wyników, godziny, dni, składki, opłaty, nowe stroje, obozy zimowe i letnie….a może i jakaś bukmacherka 😉 ?

    Możliwość uporządkowania wszystkich informacji i zgromadzenia ich w jednym miejscu jest nader pociągająca. A jak stanę przy linii boiska z takim notesem pod ręką, to będę się prezentował jak jakiś ważny działacz piłkarski, albo, co więcej, skaut z zamożnego hiszpańskiego klubu, który przyjechał wychwytywać swym sprawnym okiem Małe talenty i nowy narybek europejskich klubów 🙂

    Raz jeszcze zapytam, czy wiecie, że BUKSZPAN występuje aż w ponad stu odmianach ?
    A skoro występuje aż w tylu odmianach, to gdzieś muszę robić te notatki uprawiając aż tyle jego gatunków 🙂 Brak mi już momentami miejsca na moim przenośnym dysku, który na co dzień zwie się mózgiem i idealnym miejscem żeby notować informacje o bukszpanie, jest BUKSZPAN właśnie.
    Choć uprawiam go tylko wirtualnie, na potrzeby tegoż konkursu, to kto wie co się zdarzy w przyszłości, a doświadczenie w rolnictwie i ogrodnictwie jednak mam wiec i droga przez to bliższa się robi ku nowemu wyzwaniu.

  19. Bo gdzież indziej zapisać, że występuje głównie w obszarze klimatu tropikalnego i podzwrotnikowego Afryki Południowej, Ameryki Środkowej i Karaibów. Kilka tylko gatunków występuje w obszarach klimatu umiarkowanego Azji i Europy. Natomiast ten najczęściej uprawiany w Polsce zwie się Buxus Sempervirens, a to ni mniej ni więcej, jak „bukszpan wieczniezielony”. Występuje w naszym kraju li tylko jako roślina ozdobna. Niemniej jednak warto odnotować, że jest o pokroju kulistym, o eliptycznym kształcie liści, o charakterystycznym zapachu – zapewne – zapachu bukszpanu 😀
    Warto odnotować, skoro się tym interesujemy, że bukszpan kwitnie i w dodatku wyróżniamy kwiaty rodzaju męskiego i żeńskiego. Całkiem jak w życiu. A że przerasta nas o dobre 1,5-1,7 metra, to da się jego pień i zapewne te grubsze łodygi wykorzystać do wyrobu mebli. Chwileczkę, coś tylko sprawdzę… jednak nie, siedzę na krześle z Ikei 

    Idąc dalej. Bukszpan zwany jest również gryszpanem… a z kolei określenie gryszpan ma jak dla mnie wydźwięk o delikatnym zabarwieniu kulinarnym, w takim znaczeniu, że brzmi tak, że można byłoby go zjeść  Ponadto w moim odczuciu od gryszpanu już blisko do jarmużu, który, jak wiemy, jest już ewidentnym przykładem rośliny z rodziny kapustowatych i w pełni nadaje się do spożycia w przeciwieństwie do gryszpanu/bukszpanu 
    Skoro już w tak płynny sposób przeszedłem do tematów kulinarnych, to pozwolę sobie założyć fartuszek  i pozostać przez chwilę w kuchni pochylając się nad tym tematem.
    Gotuje. Eksperymentuje kulinarnie. Lubię. I gotować, i jeść, choć nie wyglądam 
    Owszem, korzystam z przepisów, ale chyba nigdy nie „wyprodukowałem” (przepraszam za żargon, ale zawodowe skrzywienie mi się udziela) potrawy idealnie, słowo w słowo, z tym co było w przepisie. Przeważnie wprowadzam autorskie udoskonalenia, zamieniam składniki, wymyślam od podstaw. A, że często dzieje się to o szalonych porach, kiedy umysł ma problemy z zarejestrowaniem wielu szczegółów, a jeśli już rejestruje to po miesiącu nie potrafi sobie odtworzyć pierwotnej wersji, to przydałoby się to zapisać dla potomnych  oraz zostawić dla siebie kiedy już otworze tą knajpkę, która jest jednym z moich życiowych marzeń. Nie jestem oczywiście nadzwyczajnym wirtuozem, ale też nie mylę makaronu razowego z sznurowadłami od moich brązowych brogsów, czy pasty curry z pastą saphir pommadier. Jednak kilku pomysłów nie zapamiętałem jak należy i teraz chodzę głodny 
    Zatem kiedy pojawi się pomysł, idea kulinarna, złota myśl na finalną potrawę (a jak wiemy, przez żołądek do serca wiec warto się przykładać) to idealnie będzie ją odnotować w BUKSZPANIE w dziale KULINARIA 🙂

    A jeśli mam wszystkiego dość, jeśli przekroczę wszelkie granice życiowego absurdu, jeśli czuje się przejedzony, zmęczony uprawą, gonitwą piłkarską i zaplątałem się w, momentami nielogicznej logistyce, czego logistyk nie powinien nigdy doznać :), to z przyjemnością przekartkuję do działu WYRAŹ SIEBIE i poświecę chwilę czasu dla samego siebie… Kiedy wiatr świszcze, kiedy deszcz w okna puka, ja pod osłoną nocy popełnić mam ochotę wiersz(e). Są moje, tylko moje, przynajmniej na razie.

    A kto stwierdzi(ł) niniejszym – na koniec mego, jakże nudnego wywodu – że jestem nienormalny, to odpowiem… Owszem, masz racje 🙂 Ale dobrze mi w tej mojej nienormalności i nie chce inaczej.

    Jednak nienormalnym też od życia się coś należy. Choćby fantastyczny BUKSZPAN i to dokładnie taki sam jak ten brązowy, który wystąpił w drugiej roli głównej, tuż obok pierwszej głównej roli, jaką pełni nasz szacowny Bloger Dawid, ku naszej przyjemności 🙂
    Z pozdrowieniami dla Autora Bloga, fundatora BUKSZPANU oraz Szanownych Czytelników.

  20. z Bukszpanem nie ma żartów. Tak czuję. To tak jakby mieć obok faceta ze snów – zrobisz dla niego wszystko, no… prawie wszystko.

    zadowolić Bukszpana… piórem bym go traktowała, nie inaczej. Z pewną nonszalancją i małym ozdobnikiem dla smaczku. Tuszem czarnym, albo czerwonym.

    A, że Bukszpan byłby moją powieścią kryminalną, to czasem byłoby w nim mocne skreślenie. Wyraźna linia, która niwelowałaby całe zabójstwo, knute skrzętnie przez 10 innych stron. To czasem byłby rysunek, na którego wykonanie namówiłabym przypadkowego człowieka, albo przyjaciela, który potrafi… czym zabiłbyś swojego największego wroga…

    Czasem byłby tam wypunktowany plan zdarzeń, a czasem cv jednego z bohaterów.

    Czasem włożyłabym tam pocztówkę, zdjęcie znalezione w sieci, albo liścik, którego jednak nie zostawiłyśmy z przyjaciółką barmanowi. Może ofiara go zostawi?

    Taak – mój Bukszpan byłby rękopisem mojej powieści. Bo nie potrafię tworzyć w wordzie. cóż. wolę być wczorajsza.

  21. Jakimi wpisami zapełniłabym kartki tego oryginalnego notatnika? Nie musiałam się długo zastanawiać 🙂 Na pewno byłyby to wszystkie pomysły dotyczące skarbów, które tworzę. Owe skarby to chusteczniki, pudełka na herbatę czy biżuterię, koszyki na pieczywo, kufry i skrzynie ozdobione za pomocą techniki decoupage’u. Od niedawna zajmuję się rękodziełem, chociaż tak naprawdę, od zawsze uwielbiałam otaczać się ładnymi przedmiotami ozdobionymi przeze mnie. Oprócz pomysłów na skarby, naturalnie wpisywałabym wszelkie hasła i nietuzinkowe inspiracje związane z nowymi postami do zamieszczenia na blogu skarbyamelii.blogspot.com.

  22. Tak piękna rzecz jak notatnik Bukszpan zasługuje na odpowiednie potraktowanie.
    Swój notatnik podzieliłbym na dwie części: część pierwszą przeznaczyłbym na moje szkice. Lubię rysować i myślę że taki notatnik idealnie by się do tego nadawał. Co by to mogło być? Cokolwiek, co aktualnie przyjdzie mi do głowy – bo jak wiadomo, dobre pomysły trzeba zachowywać.
    Część drugą Bukszpana przeznaczyłbym na mój dziennik inwestycyjny. Od pewnego czasu interesuje się giełdą i myślę, że zapiski moich osiągnięć i porażek w wyjątkowo przejrzystej i eleganckiej formie, tak bym później mógł przeanalizować swoje działania znacznie ułatwiłyby mi rozwój w tej dziedzinie.
    Pozdrawiam
    – Łukasz

  23. Bukszpan by służył mi do wpisywania własnych pomysłów biznesowych. Taki notatnik z pewnością by służył jako bezcenna motywacja i natchnienie do pomysłów thought-out-of-the-box.

  24. Dobry wieczór,
    naklikam:
    Bukszpan, w przypadku otrzymania, trafiłby w ręce najcudowniejszej Kobiety chodzącej po naszym globie. Nie w moje, nie w inne, w ręce mojej miłości! Osoby, która w notatniku od kilku lat zapisuje słowa, zdania, myśli, opinie własne, jak i innych. Zapisuje to, do czego wie, że będzie chciała wrócić, wie, że wróci, zapisuje siebie. Zapisuje to co ją motywuje, to co ją inspiruje, to co jest wg niej istotne, ma wpływ na życie, postrzeganie świata, … . Zapisuje, bo wie, że pamięć nasza jest ulotna, zapisuje, powodując pewne zestawienia, połączenia liter nieśmiertelnymi!
    Wyjątkowy Bukszpan dla wyjątkowej Osoby!

  25. Niesamowicie cieszy mnie dobry design – rzeczy ładne i z klasą, które dają się używać.

    Zajmuję się projektowaniem stron internetowych i szerzej projektowaniem graficznym. Dobrze jest przedstawić się klientowi jako osoba o spójnym wizerunku – jeżeli moje prace są eleganckie, warto bym i ja sprawiał takie wrażenie.

    Bukszpan towarzyszący mi podczas spotkania z klientem pozwoliłby zebrać notatki dotyczące projektu nie burząc dobrego wrażenia. Ale że nie chodzi tylko o pozory – służyłby mi też w dalszych etapach procesu kreatywnego, bo tam umieszczałbym pierwsze szkice szaty graficznej strony czy serwisu, szkice logotypów i tak dalej. Rysowane odręcznie pozwalają przetestować pomysły szybciej niż na komputerze i w każdych warunkach. To ważne – projektowanie to bowiem nie tylko ten czas, który spędza się przy programie Adobe przesuwając piksele. Składa się na nie cały okres, kiedy pomysł dojrzewa w głowie, kiedy jeszcze nikt inny nie ma do niego dostępu. Zaś idealny moment kiedy można go wydostać na zewnątrz może nastąpić niezależnie od tego, gdzie się akurat człowiek znajduje. Warto wtedy mieć przy sobie coś, co pozwala na tego pomysłu utrwalenie.

    A BTW, nigdy nie przestanę ci zazdrościć tego wyławiania butów z drugiej ręki (nogi?). Są niesamowite.

  26. Gdyby w moje ręce trafił Bukszpan, z pewnością nieraz by mi się przydał. Jako że zaangażowałam się w działalność Studenckiego Koła Naukowego Kryminalistyki i zostałam jego vice przewodniczącą, porządny notatnik byłby dla mnie niezwykłym ułatwieniem. Mogłabym w nim zapisywać kontakty do osób zapraszanych na spotkania i współpracujących z nami, utrwalać dobre, lecz czasami zbyt ulotne pomysły odnośnie spotkań, wyjazdów czy konferencji, a także tworzyć dokładniejsze ich plany, co tu dużo mówić, z Bukszpanem byłabym choć trochę bardziej profesjonalna. Ponadto mogłabym z nim zapisywać również rzeczy stricte związane ze studiami jak terminy kolokwiów i referatów, zmiany dni tygodnia (bądź co bądź nie każdy pamięta, że np. danej środy są zajęcia z piątku) itp. Po trzecie część notatnika poświęciłabym na wynotowywanie, co danego dnia mnie spotkało, żeby móc to w przyszłości wspomnieć, więc pełniłby on dodatkowo rolę mini-pamiętnika (oraz segregatora moich myśli).
    Pozdrawiam,
    C.

  27. Postanowiłam potraktować swoje życie jako projekt. Postanowiłam nim konkretnie zarządzić., żeby nie czuć się dłużej jałowo. Zrobić z niego check-listę, skupić się na odhaczaniu kolejnych punktów, ustalić sobie końcowy termin i od tej chwili aż do założonego deadlinu przeć do przodu, żeby czuć się lepiej. I chociaż brzmi to nieco infantylnie – spełnić swoje marzenia.
    Wyobraziłam sobie siebie za dwa lata w dwóch wariantach; pierwszy to ten stabilny, ale wcale nie optymistyczny. Dalej studiuję. Dalej podaję kawę, żeby opłacić mieszkanie. Dalej w wolnym czasie stoję w oknie z papierosem, by po zgaszeniu go wrócić do oglądania seriali. Żadnych zmian, nowych doświadczeń, poszerzania horyzontów. Przeciętna wegetacja.
    Drugi wariant to ja mówiąca płynnie po angielsku i francusku, oczytana, zorientowana w reklamowych zagadnieniach, mogąca pochwalić się pracą, z której nie chce się wracać do domu, pozwalająca kipieć pomysłom, które po wydostaniu się z mojej głowy tworzą dzieło napawające dumą. Chcę za dwa lata znaleźć się w agencji reklamowej, jeszcze nie swojej, pewnie gdzieś na końcu branżowego łańcucha pokarmowego, ale móc łamać konwencje, zadziwiać, tworzyć i w końcu być z siebie zadowoloną.
    Zorganizowałam swój plan zrealizowania projektu Życie w pomarańczowym zeszycie w kratkę. Identyczny służył mi jako zeszyt do matematyki w liceum, z którego wiecznie wyrywałam kartki. Budzi złe skojarzenia, nie motywuje do uzupełniania, jest nudny. Wolałam znaleźć inny przedmiot, który byłby pod ręką w trakcie drogi do celu. Notatki, pojedyncze słowa, rzeczy do zrobienia, słowa do nauczenia, książki do przeczytania, spotkania, inspiracje, szkice, przypadkowe myśli, coś wartego zapamiętania, coś co dziś nie ma sensu, a jutro może go zyskać – wszystko w jednym miejscu.
    I znalazłam miejsce idealne. Notatnik Bukszpan może stać się moim zbiorem pomysłów. Moim ujściem dla strumienia świadomości. Jego strony byłyby świadkiem wielkich zmian.

  28. Uwielbiam gotować, notatnik posłużyłby mi jako książka kulinarna, to w nim trzymałbym wszystkie przepisy, które dalej wędrowałyby z pokolenia na pokolenia. Zapoczątkowałbym nową tradycję, mając nadzieję, że moje dzieci, wnuki, prawnuki wypełniłyby go po brzegi przepisami, może wklejałyby zdjęcia wszystkiego czego ugotowały, upiekły, kto wie. Chciałbym, żeby przechodził z pokolenia na pokolenie.

  29. Właśnie wkraczam w dorosłe życie, w pełni tego słowa znaczeniu. Skończyłem studia, więc przyszedł czas na zmiany. Mam pracę, a w sumie to… dwie, co nie oznacza, że do tej pory nie pracowałem. Pracowałem. I to dużo, lecz to zaprocentowało. Prowadzę życie trochę w dwóch wymiarach, podążam dwoma ścieżkami, które nie mają możliwości się połączyć, ale jedno jest pewne – osobość i charakter mam jeden. Właśnie dlatego muszę być bardzo zorganizowany. Moja pierwsza praca, jest kontyuacją tego, co robiłem w czasie studiów. Pracuję w laboratorium i pomagam mężczyznom… stać się ojcami, kiedy biologia zawodzi i w ich życiu pojawia się nieoczekiwany problem. Brzmi to trochę tajemniczo i zaskakująco. Druga praca jest natomiast kontynuacją całkiem innej dziedziny życia, w którą zaangażowałem się w czasie studiów, pracujac w biurze promocji instytucji kultury. Ta pasja ewoluowała i pozwoliła mi stać się członkiem zespołu, który tworzy najważniejsze wydarzenia kulturalne Krakowa. Tutaj także realizuje się jako miłośnik mody, ponieważ spotkania, w których uczesniczę niejako zobowiązują mnie do nienagannego wyglądu. Tak jak wspomniałem wcześniej, drogi moich poczynań raczej nigdy się nie przetną, lecz to jest w tym całym zamieszaniu najbardziej ekscytujące. Pozwala mi się to wszechstronnie rozwijać. Jest jednak wspólny mianownik owej sytuacji. By móc pogodzić tak różne zainteresowania, muszę dbać o każdy szczegół i mieć wszystko poukładane, jak w wielkiej szafie z koszulami mojego dziadka. Taki sam jest właśnie Bukszpan. Pozwala stworzyć ład i porządek. W swojej formie klasyczny, ale dzięki możliwości personalizacji- bardzo nowoczesny. Zabrzmi to górnolotnie, ale Bukszpan jest trochę jak moje życie – dobrze zaplanowany, pozwala cieszyć się z każdej chwili z nim spędzonej, bo … by panować nad wszystkim, swoje plany i przemyślenia, trzeba skrupulatnie zapisywać. Zapisywać je w Bukszpanie. Bukszpanie szytym na miarę.

    pozdrawiam,
    Michał

  30. Gdyby w moje ręce trafił Bukszpan to zapisałam bym w nim małe radości dnia codziennego: uśmiech przechodnia, refleks światła wpadający do pokoju, kroplę wody spadającą z dachu, znaleziony grosz, piosenkę zasłyszaną w radiu, i wiele, wiele innych. Zapisałabym w nim to, co sprawia, że idę do przodu niepokonana oraz to, co dodaje mi energii. Stałby się on zbiorem dobrego nastroju i motorem do dalszych działań, dającym moc zrobienia wszystkiego. Zdjęcia wyjątkowych chwil, wywołane i włożone w jego karty powodowały by uśmiech na mojej twarzy przy każdym spojrzeniu. Dzięki niemu zawsze będę uśmiechnięta podczas rozmowy z „piekielnymi” klientami i uciążliwymi wykładowcami zapowiadającymi kolejne kolokwia. Dzięki niemu odnajdę w każdym dniu jeszcze więcej radości, jeszcze więcej będę w stanie zrobić, jeszcze bardziej docenić. I nie stracę już więcej mojej energii na osoby i rzeczy, które na to po prostu nie zasługują.

    Pozdrawiam!

  31. Ja jestem absolutnie zakochana w tych notesach. Dla mnie połączenie kolorów, kształtu i formy z fakturą, to istne dzieło sztuki.

    Sama czasami bawię się w jakieś scrapbookingi z lepszym lub gorszym efektem 🙂 Te notesy są tak piękne, że nie musiałabym się długo zastanawiać na co je wykorzystać. Jeśli nie stałyby się prezentami, mogłabym w nich tworzyć projekty. Lubię wymyślać tatuaże, oraz rysowac rozety w technice blackwork oraz dotwork

    http://fc03.deviantart.net/fs70/i/2013/115/2/5/sharp_dotwork_mandala_by_meatshop_tattoo-d62xj8t.jpg

    Skakałabym ze szczęścia gdyby udało mi się dostać w posiadanie jednego z tych notesów.

    Zwykle baźgram w jakichś tam cienkich zeszytach, których jest tyle, że się gubią i mylą.

    Korzystam z pióra i cienkopisów, co przy słabej jakości papierze się nie sprawdza. Bukszpan napewno byłby zadowolony z takiej techniki.

    Ten byłby mekką dla mojej wyobraźni.

    Pozdrawiam,

    Klaudia.

  32. Mój Bukszpan byłby zapełniony m.in.: terminami pod tytułem rozmowa o pracę, na którą i tak nie pójdę, wierszami, które dnia pewnego wypełzły z ciemności i z powrotem się w nią zamieniły uciekając przed światłem dnia. Zapewne będę także kreślić (gdzie popadnie) nagie drzewa, co według psychologów oznacza zwiastun depresji, a dla mnie jest oczywistością wynikającą z nieumiejętności rysowania liści…
    Powoli dochodzę do wniosku, że powinnam zorganizować swoje wnętrze – może Bukszpan by mi pomógł?

    A.Klik

  33. Witam.
    Osobiście miałbym spory dylemat moralny jeżeli chodzi o zapisanie stron Bukszpana.
    Każdy z moich pomysłów wydaje mi się na tyle kreatywny i wart uwagi żeby umieścić go między kartkami notatnika.
    Jednakże, każdy na swój sposób jest błahy, więc po dłuższym zastanowieniu powinny one wylądować w pierwszym lepszym skoroszycie.
    Jeżeli faktycznie miał bym wybrać jeden ważny cel na który bym poświęcił to oprawione skórą cudo był by to szkic, a raczej setki szkiców anatomicznych.
    Chciał bym żeby każdy mógł je oglądać z zapartym tchem niczym rysunki Leonarda Da Vinciego.
    Żeby skóra miedzy którą się znajdują dodała im jeszcze więcej głębi i charakteru.
    Jest to najwznioślejszy z moich pomysłów na wykorzystanie notatnika.
    Mam nadzieje że i tobie przypadnie do gustu i tym skromnym akcentem żegnam.

  34. Hej!

    Uwierz mi, ten konkurs spadł mi z nieba! Właśnie zaczynam realizację darmowego miesięcznika internetowego. Pomysł zakwitł niedawno w mojej głowie i odrazu przeszłam do realizacji. Więc mój Bukszpan,. byłby prawdziwym pudełkiem pomysłów, pełnym wymyślnych sesji zdjęciowych, feleietonami własnego autorstwa, i przetłumaczanymi z włoskiego, przepisami tradycyjnej, Sycylijskiej kuchni! Taki notatnik byłby cudownym prezentem, na rozpoczęcie mojego poniekąd szalonego pomysłu 😉 Pozdrawiam!

  35. Jak mówi jeden z moich ulubionych wokalistów Billy Joe: „Telewizja to tylko zastępcza rozrywka dla mózgu, kto nie czyta, ten właściwie nie potrzebuje już głowy, nie mówiąc oczywiście o wyobraźni i fantazji”.
    Strony Bukszpana przeznaczyłbym na napisanie książki. Od dawna o tym marzyłem, jednak nigdy nie nadchodził właściwy moment. Może właśnie ten konkurs i Bukszpan to moje przeznaczenie? A przecież przeznaczeniu trzeba wychodzić naprzeciw!
    Pisanie jest dla mnie jak podróż po świecie drugiego człowieka, jak podróż po miejscach, do których nigdy być może nie będę miał okazji dotrzeć. Może to zarozumiałe, ale pisząc czuję się człowiekiem bogatym- w emocje. Książka i możliwość czytania oraz pisania to, jak mówiła poetka mojego regionu- Maria Dąbrowska, jeden z największych cudów ludzkiej cywilizacji i moim zdaniem stratą jest z tego cudu nie korzystać.
    Jednym słowem, moje życie bez książek i pisania byłoby jak dom bez ścian, jak plaża bez piasku, czy okno bez szyb. Byłoby o wiele smutniejsze i takie szare.
    Pisanie, jakkolwiek banalnie to brzmi, to moja pasja i coś, co uwielbiam robić. I właśnie dlatego Bukszpana z pewnością zapewniłbym wierszami, albo treścią mojej wymarzonej książki, która być może uda mi się kiedyś napisać do końca.. 🙂

  36. Czy po przekroczeniu magicznej daty osiemnastych urodzin można czuć się jeszcze dzieckiem? A tak właściwie co to znaczy być dzieckiem? Dzieciństwo to przecież nie tylko poddanie się woli rodziców i posłuszne wykonywanie poleceń, to nie tylko zabawy na podwórku, czy beztroskie, słoneczne dni. To przede wszystkim stan emocjonalny- podskórny, potężny, nieskończenie fascynujący. Dziecko może sprawić, że samochody latają, a drzewa stają do góry nogami. Może zagrać na skrzypcach niczym największy wirtuoz i wyczarować żyrafy na ulicy. A co najważniejsze, potrafi świat dorosłych zamienić w świat dzieci, w świat malutkich, cieplutkich marzeń, tajemnic i nieskończonych domysłów.

    I właśnie dlatego w swoim Bukszpanie z przeogromną przyjemnością każdego dnia zapisywałabym maleńkie, słodkie, radosne przyjemności! Notowałabym skrupulatnie uśmiechy mijanych na ulicy nieznajomych, skrzętnie gromadziłabym liryczne momenty dzielenia się batonikiem czy życiowym optymizmem. Mój Bukszan stałby się pamiętnikiem dziecięcej (choć dorosłej już dziewczyny, prawie kobiety) entuzjastki szczerych chwil, takich, jak w cudownych czasach, gdy byliśmy dziećmi 🙂

  37. Witam.
    Mam na imię Piotr… imię dość typowe, ale zainteresowania już nie. Od dłuższego czasu jestem zainteresowany 20-leciem międzywojennym, a dokładniej techniką z tamtych lat. Moją pasją są zeppeliny… tak, te popularne i zdumiewające sterowce oraz samochody wyścigowe – Alfa Romeo i Bugatti… Każdy kto choć trochę zna się na temacie USA z lat 20 wie doskonale o czym mówię.
    Wszystkie projekty, które zawierają od kilku do kilkudziesięciu szkiców przelewam potem na modele 3D – używając programu 3DS Max. Wszystkie projekty przechowuję w zeszytach z wykładów, książkach… Bo właśnie w takich chwilach powstają pomysły. Zastanawiałem się nad zakupem jakiegoś notatnika, ale … to było tylko chwilowe, podczas gdy moje projekty błagają o przeniesienie ich w jedno miejsce.
    Pozdrawiam P.L

  38. Trudno powiedzieć co mogłabym tam umieścić, bo nie zawsze to co sobie zaplanujemy nam wychodzi. Myślę, że umieszczałbym tam wszystko spontanicznie. Chciałbym aby to był pewnego rodzaju przewodnik po moim życiu. Byłyby tam te cudowne chwile z mojego życia ale nie zabrakłoby też miejsca na te złe. Interesuje się fotografią wiec wkleiłabym tam dużo zdjęć. Kocham też podróże i motocykle, a z racji tego ze przyszłe lato będzie „moim pierwszym sezonem” nie wyobrażam tego notesu bez umieszczenia w nim relacji z poznawania nowych miejsc.

  39. Witam, jestem muzykiem.
    Od bardzo dawna szukam notatnika z klasą, w którym mógłbym zapisywać nie tylko własne pomysły (teksty piosenek czy wkładać do niego partytury) ale także przedstawić się właścicielowi klubu jako osoba kulturalna i elegancka. Zapisując uwagi w tak eleganckim kajecie z pewnością moje szanse zorganizowania koncertu czy większej imprezy wzrosłyby na wejściu. Szukam notatnika, który tak jak muzyka pomoże wyrazić mi swoją osobowość. Kto spojrzy na ten notatnik i będzie wiedział, że jest mój, że pasujemy do siebie jak smyczek do skrzypiec, ręka do klawiatury fortepianu czy kostka do gitary. Poza tym, mógłbym zrobić z niego prywatny dziennik 🙂
    Byłby po prostu mój.
    Pozdrawiam serdecznie

  40. A wiecie co ja bym zrobiła z moim Bukszpanowym notatnikiem? pomyślałam sobie, że w sumie fajnie byłoby mieć taki „tajny” notatnik do spisywania swoich SH zdobyczy-czyli co, gdzie i za ile! zważywszy, że z tego co widzę to Bukszpan oferuje bardzo klimatyczne, nietuzinkowe notatniki które byłyby w sam raz na secondhand-owe perełki! :-))

    Pozdrawiam,
    AK

  41. Witam!
    Okazuje się, że mam w życiu trochę szczęścia!
    Dzisiaj, w swojej cudownej firmie dostałam awans! Będę teraz czujnym okiem pilnować, czy aby wspaniali ludzie, z którymi mam okazję współpracować, nie są zbyt przepracowani. Będę sprawdzać, czy mogą zjeść na śniadanie jagody goji, kiełki lub owsiankę, wyskoczyć w czasie lunchu na pyszne sushi, a po pracy wpaść na drinka do Brasserie! Jako redaktor naczelna muszę dbać o kondycję swoich ludzi, a co za tym idzie – dobrze znać rozkład pracy i terminarz spotkań. W tym przypadku posiadanie BUKSZPANA jest po prostu koniecznością! Dawidzie, Ty, który podobnie jak ja jesteś człowiekiem sukcesu, dobrze wiesz jak ważna jest dobra organizacja pracy i umiejętna segregacja obowiązków, zatem chyba oczywistym jest, że dobry notatnik dla każdego przedsiębiorcy to podstawa.
    Pozdrawiam

    Pani Prezes

  42. Czym zapełniłbym strony mojego Bukszpana?
    Większość jego zawartości stanowiłyby na pewno szkice. Osobiście tworzenie szkiców przedmiotów które widzę na co dzień, a które chciałbym z tego lub innego powodu zapamiętać i uwiecznić to bardzo ważna pomimo swojej błahości sprawa. Dzięki temu prawie każdy dzień jestem w stanie „przelać” na papier w postaci tylko jednego rysunku. Przeglądanie ich później, po pewnym czasie jest czymś niesamowitym, dzięki moim rysunkom dokładnie wiem jak przeżyłem dany dzień.
    Nie zawsze mam pod ręką zeszyt lub kawałek papieru aby chociaż uchwycić kontur, a później go odtworzyć. Coś takiego jak skórzany notatnik, przedmiot z klasą i smakiem byłby do tego celu idealny.

  43. Bukszpan zamalowałbym moją codziennością:
    – szkicami logo, liter, znaków, brandów
    – makietami, rysunkami, planami serwisów i portali internetowych
    – wykresami i rysunkami analiz i strategii
    – pomysłami na slogany, klejmy i inne hasła
    – luźnymi i wszelakimi notatkami graficzno-wizualno-tekstowymi

    Ot… bukszpan stylowym narzędziem pracy:)

  44. Hmm… Tak sobie myślę – spisywać mam co, bo dość zabieganą babką jestem, ale… ale Bukszpanowy notatnik służyłby do marzeń. Do projektów, do rysunków, do moża pomysłów, których moja głowa jest pełna. Toć to w końcu nie taki o, zwykły notatnik, więc i notatki byłyby niezwykłe. Konieczne zapisywane czarnym piórem. Koniecznie muśnięte suchą pastelą – by nadać koloru projektom/ By nadać koloru marzeniom.

    Z drugiej strony – czy mężczyzna musi pokochać miłością odwzajemnioną marynarki…? Męża próbuję przekonać od kiedy jeszcze nie był mężem i za nic mi się to nie udaje. A ja tak uwielbiam eleganckich mężczyzn!

  45. Jakbym dostałam mały, podręczny idea box nosiłabym, aby zapisywać nowe cele na moje nowe życie w Polsce. Marzę o modowym portalu i opiniotwórczej przestrzeni dla mojego dziennikarskiego potencjału. Wierzę, że kiedyś uda mnie się dostać do Vogue Italia, mimo wielu niepowodzeń.

    Po powrocie do kraju, zdruzgotana szaleńczo podłym światem mody w Mediolanie wróciłam z podkulonym ogonem do domu. Na nowo szukam swojego miejsca w tym, jakże starym, a jednak nowym światem i przestrzenią dla mnie. Zaczęłam nowe studia, co jest dla mnie pewnym krokiem w bok i obserwowaniu swojej nowej rzeczywistości.

    Codziennie stawiam sobie nowe cele na dziś i na jutro, taki notes pozwoliłby mnie wyzwolić potencjał i stawić czoła temu, do czego jeszcze nie umiem się zmobilizować. Takie zapiski, obserwacje, ważne cytaty i przebłyski sprawiłby, że odważniej spojrzałabym w przyszłość.

  46. Zabawne, zostało mi całe 19 minut na przekonanie o konieczności posiadania przez moją torbę Bukszpana. Babskie torby, wstrętne, duże, pełne niepotrzebnych rzeczy… A gdyby pierwszy raz, „baba” miała pod ręką coś pożytecznego? Wbrew pozorom wcale nie mowa o tuzinie podręczników, które zrywają paski ów babskich torebek, ale o notatniku. Wszystko wydaje się niebanalnie piękne: wycieczki, na drugi koniec świata, notatnik podróżnika, przepisy na pyszne potrawy od mamy, najpiękniejsze cytaty zasłyszane w przypadkowych rozmowach. Łatwiej jest zrobić COŚ z niczego; bukszpan pozornie może ograniczać; wydawałoby się, że jest zbyt dobry, by zawierać zbędne informacje. Błędy ortograficzne. Pisać w nim wiersze? Przecież poeci dużo kreślą, sto razy zmieniają słowa, by wracać do pierwotnych, najlepszych z możliwych wersji. Przepisy? W kuchni bywa brudno, unosząca się w powietrzu mąka, strzelający we wszystkie strony tłuszcz; to nie miejsce dla TEGO jedynego notesu. Rysunki? Przypadkowych ludzi na ulicy. Ujrzanych przy zachodzie słońca zakamarków nie wielkich, szybkich zagranicznych państw, ale przydrożnych polach, barwionych makami.

    Boję się, że plączę się w zeznaniach. Ale widzę ten notes jak ulubione trampki: po wielu przejściach, dreptaniu razem w najdalsze i najciekawsze miejsca, pachnące ogniskiem otoczonym najlepszymi ludźmi na świecie, lekko przytarty, może nawet brudny. Jako skład niekoniecznie reprezentatywnych słów, obrazów, wspomnień. Ale osobistych, prywatnych. Ważnych dla właśnie tej jednej, konkretnej jednostki. Bo przecież każdy jest wyjątkową, indywidualną jednostką, jeden nie jest równy drugiemu. Tak jak Bukszpan”y”. Gdybym miała go w rękach… Byłby nie mniej pokręcony od moich włosów na głowie i równie pełny pomysłów i składniowo błędnych zdań opisujących wspomnienia, mój punkt widzenia.

    PS. Mam skromną nadzieję na wyrozumiałość twórcy Bukszpanów, za moje niecne plany względem jego notesów, które nie ograniczają się do trzymania go w szufladzie.

  47. Bukszpan pozwoliłby mi spisać mi od nowa.
    Byłby przewodnikiem gdy obok dwudziestki niebawem pojawi się nowa cyferka.
    Byłby zbiorem dobrych myśli ale i chwil gdy ma się ochotę wyjść i nie wrócić.

    Mam wrażenie, że do Bukszpanu zawsze bym wracała…w końcu biorąc
    go interpretacyjne bardzo dosłownie: to roślina, która ozdobą,
    to roślina długowieczna.

    Życzę by ta designerska interpretacja Pana Tomasza dokładnie taka była…
    a ja , ja to bym chciała w Nim spisywać nowe role, ciągle nowe
    ludzkie oblicza.

    Pozdrawiam,
    K.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.