W końcu – garnitur.

Są takie sytuacje w życiu zwolennika klasycznego męskiego ubioru, kiedy codzienny zestaw koordynowany przestaje wystarczać, ustępując miejsca odzieżowemu kompletowi, któremu na imię garnitur. Podczas tych kilku lat przekopywania się przez niezliczone ilości wieszaków w sklepach z odzieżą używaną przez moje ręce przewinęły się dziesiątki pięknych garniturów, które jednak, ze względu na zbyt duży rozmiar, nie były w stanie wypełnić tej ziejącej złowieszczo luki w mojej garderobie. Wiedziony palącą potrzebą sprawienia sobie w końcu stroju na nieco bardziej formalne okazje, zapuściłem się na dość rzadko odwiedzany przeze mnie teren sieciówek. Rychło okazało się, że na obecnych wyprzedażach czeka na mnie łup nie do pogardzenia 🙂


 
 
Moja frustracja sięgnęła poziomu tak wysokiego, że udało jej się przezwyciężyć moje skąpstwo, efektem czego byłem gotów wydać na potencjalny garnitur nieco więcej aniżeli mam w zwyczaju. Wertując kolejne strony w witrynach sklepów internetowych, natrafiłem na Zarę, która, pomimo wybitnie modowego zacięcia, z kolekcji na kolekcję serwuje coraz więcej ciekawych, klasycznych rozwiązań. MW pierwszej chwili moją uwagę zwrócił szary, odstający od reszty asortymentu dwurzędowy garnitur, jednakże bazowa cena w postaci 1200 zł skutecznie obniżyła poziom mojego entuzjazmu do pułapu Rowu Mariańskiego.
 
 
Po okraszonym sporą dawką niewybrednych słów szybkim zamknięciu karty, w mojej głowie pojawiła się myśl, by nie spisywać rzeczonego garnituru od razu na straty i poczekać na obniżkę jego ceny podczas wyprzedaży. Liczyłem na to, że fashioniści opróżniający magazyny tego sklepu z 70% towaru w pierwotnej cenie, nie zainteresują się tak oldschoolowo wyglądającym egzemplarzem. Intuicja mnie nie zawiodła, nadchodziły kolejne etapy obniżek, a garnitur ów mimo to pozostawał w sklepie internetowym w niemalże pełnej rozmiarówce. Moja wytrwałość opłaciła się i ostatecznie udało mi się zakupić go podczas ostatniego etapu wyprzedaży, minimalizując koszt do kwoty 250 zł. Tak właśnie powinno się kupować 😉

Garnitur został poddany kilku przeróbkom, ale o nich wspomnę innym razem. Planuję bowiem zaprezentować wam ten garnitur jeszcze dwa razy: w zestawieniu biznesowym jak i pozostającym na przeciwległym doń biegunie zestawie „dandy”. Zaintrygowani? 🙂

Przyszłość przyszłością, a warto też pomyśleć o zawartości obecnego wpisu. Swego czasu podczas wertowania forum But W Butonierce natrafiłem na interesującą propozycję kolegi Tomka, w której zdecydował się na odejście od intuicyjnie nasuwającego się na myśl, i nie ma co ukrywać łatwego, ożywienia dość monochromatycznego zestawienia odcinającym się na tle garnituru krawatem. W zamian zaserwował propozycję o bardzo niskim kontraście, wykorzystującą bardzo podobne do siebie kolory i bazującą na łączeniu wzorów i faktur. Taka gra spodobała mi się na tyle, że przy okazji swojego garnituru postanowiłem także ją uskutecznić. 

Mamy tu zatem szary dwurzędowy garnitur o fakturze nieco zbliżonej do tweedowej jodełki, błękitną koszulę z diagonalnie tkanej bawełny, krawat w klasyczną biało-czarną, podobną nieco w układzie do kraty księcia Walii, pepitę i białą poszetkę w niebieskie groszki, która, podnosząc zastosowane w zestawie kolory, stawia przysłowiową kropkę nad „i”. By być konsekwentnym, nie zdecydowałem się nawet na tak często pojawiające się na blogu kolorowe skarpety. Jak dla mnie całość była całkiem miłą odmianą i zapewne jeszcze nie raz zdecyduje się na taki zestaw 🙂

„Bardzo lubię, kiedy pozuję do zdjęć, a tu nagle Rolls Royce wjeżdża mi w kadr ;)”

 

Krawat – Batistini (secondhand)
Poszetka – prezent
Spinki – Bytom
Pasek – Lion
Torba – Reserved
Skarpety – Reserved
Buty – Gamp (TkMaxx)

57 myśli nt. „W końcu – garnitur.”

  1. Wyglądasz świetnie i bardzo elegancko! Garnitur ma ciekawy krój i niebanalny kolorek. BA! Nawet ta torba Ci pasuje. Zgadzam sie z tobą w zupełności, czasami na prawdę warto za coś więcej zapłacić! Pozdrawiam Cię

  2. Kupić garnitur za 250 zł to na prawdę świetna okazja zwłaszcza, że wyglądasz w nim świetnie 😉 Wyprzedaż to tak cudowne słowo, że na samą jego myśl maluje mi się duży uśmiech na twarzy 🙂 Pozdrawiam.

    1. Na odczucie tej nerwowej, wyprzedażowej aury przyjdzie nam poczekać kolejne pół roku, jednak obecne kolekcje męskich sieciówek prezentują się znacznie gorzej od ich poprzedniczek 🙂

      Pozdrawiam!

  3. Zara obecnie jest coraz mniej „bananowa” i zaczyna robić ubrania dla ludzi. Świetny ten garnitur. To 100% wełny?
    Będę brał tę markę po uwagę w zimę, jak sobie będę kupował 😉

  4. Tylko dwie pozycje z tego zestawu pochodzą z zakupy w Sec.Han. Dlatego też na każdym kroku podkreślasz, że nie masz funduszu na zakupy w sieciówkach itp, inaczej blog ten straciłby legitymację. Zyskałeś popularność na lansowaniu mody z SH,a teraz przejrzałeś i stwierdziłeś, że na tym nie da się zarobić; chcesz wejść w niszę blogów o modzie męskiej, przedstawianej w sposób standardowy, bo tylko wtedy istnieją szanse, że zaczniesz zarabiać. HoHo spinki z Bytomia…

    1. Niestety, nie da się przejść obojętnie, wobec faktu, że szybko chcesz się „sprzedać”. W blogosferze, jak w każdym biznesie (he he, nie oszukujmy się, że chodzi o pasję) chodzi przede wszystkim o to, żeby czymś zabłysnąć, zaskoczyć, zjednać i rozwścieczyć jednocześnie ludzi. Wtedy dopiero jest szansa na bycie zapamiętanym, a za tym idzie wypracowanie sobie marki, która zapewni dobry zysk. Tyle tylko, że większość z tych, którzy teraz mogą pochwalić się sporymi osiągnięciami, własnym stylem, czekali na to ładne kilka lat. I większość z nich ma do zaoferowania coś indywidualnego, intrygującego i autentycznego.
      Niestety, u Ciebie, mimo wyczucia, dobrych zdjęć, wszystko to już gdzieś było. Tu czy tam, ale było. Desperacko łapiesz się rzeczy o których masz niewielkie pojęcie (personal shopping, poważnie?), a na blogu coraz mocniej wieje komercją. Oczywiście, nie neguję tutaj zarabianiu na blogu – blogowanie to praca jak każda, tylko przyjemniejsza i jak się jest dobrym, to lepiej płatna. Ale u nikogo innego (oprócz może Twojego ulizanego koleżki) tak mocno nie wieje pragnieniem zyskania rozgłosu i wypchanego portfela. Słabo, bo już nawet dobre teksty stają się nudne, słabe i nieautentyczne.

    2. No z tym to sie zgadzam w pelnej rozciaglosci. Secondhand-dandy.blogspot niedlugo straci swoj wydzwiek i stanie sie jednym blogiem z wielu, a to nie idzie w parze z jego tytulem. Twoj ma fajne zdjecia, ale raczej srednie zestawy ubraniowe. Mysle ze do osiagniecia wyzszych poziomow niz pisanie do szuflady wymaga czegos wiecej, nie wiem wlasciwie czego, ale CZAS, DUZO czasu to minimum ile trzeba. Kedziora sie stal slawny bo wykorzystal maxymalna dziure i raczej inny blog juz nie pojdzie w jego slady i nie osiagnie czesci nawet z jego popularnosci. Kwestia tez jest taka „CZY” sie sprzedasz, bo jest coraz gorzej. Ostatnio grenadynowe krawaty, jakies konkursy, relacje z otwarc sklepow czy jakies targi albo radiowe nagrania. To nie to- nie tedy droga. Jako ogolno informacyjny blog o meskiej modzie jednak raczej nie ma szans na powodzenie, to co moze Ci dac taka szanse to moim zdaniem dobre ubrania z esha. na tym planowalbym sie skupic gdybym mial takiego bloga.

    3. @SIETACUL: To, na co wydaję moje osobiście zarobione pieniądze, jest chyba moją prywatną sprawą i nikt inny nie powinien mieć do tego jakichkolwiek obiekcji. Secondhand jest nadal konstytucją tego bloga i każdy, kto go regularnie przegląda, wie o tym bardzo dobrze. Każdy ze stałych czytelników wie też, że sporządziłem sobie listę niezbędników, których brakuje mojej szafie, a na które bez wahania jestem w stanie wyasygnować większą aniżeli zazwyczaj sumę. Pojawiła się propozycja, która spełniała moje oczekiwania, więc sobie kupiłem wydając astronomiczną kwotę 250 zł. Jeśli dla kogoś jest to problemem, to trudno, nie jestem terapeutą, by rozwiązywać czyjeś problemy natury psychologicznej.

      A spinki są częścią wynagrodzenia za pierwsze zlecenie doradztwa wizerunkowego. Uczciwie na nie zapracowałem, wpisują się w stylistykę pokazywaną na blogu i na pewno jeszcze się tu pojawią. Ku uciesze jednych, ku frustracji drugich.

    4. Dzięki za info. Siejetakuł, Anonimowy i Pjotsze.
      Po co ja studiuję?! Tutaj dowiem się wszystkiego o psychice każdego człowieka – gdyż jest jeden wzór uniwersalny dla wszystkich. Matko… a niektórzy marnują 5 lat na psychologii…
      Co więcej niektórzy ludzie wydają mnóstwo kasy na psychoterapie, żeby odgadnąć na czym opiera się ich podświadomość… biedny Freud tyle lat badań po to, żeby okazało się, iż psychoanalizy potrafi dokonać każdy człowiek z internetem.
      Życie życie jest nowelon. Dobrze, że żaden z was nie prowadzi bloga, bo jak macie wypisywać takie bzdury, to lepiej niech to będzie akcydentalne w komentarzach, niż regularne w postach.

      Pozdrawiam, from hejter with love.

    5. Jest takie staropolskie przysłowie, że „Łatwiej radzić, niż w czyn wprowadzić”. Każdy może mieć obecnie bloga, załóżcie więc własne i zobaczymy, czy będziecie w stanie zaserwować na nich coś wartego mojej uwagi 🙂

    6. „czas przemyśleć formułę, szkoda bloga…”

      Powiedział ktoś, kto zaczyna zdanie z małej litery i nie kończy go kropką.

      C’est genial!

    7. Zwariowałeś? Garnitur za 250 zł to niby nie jest poziom second handu? Ja swój ostatnio kupiłem za 2400, a rozważam marynarkę dwurzędową u krawca za prawie tyle samo. TO dopiero, mój drogi, nie jest pułap second handu; szczęka mi opada ze zdumienia, że można złowić taką okazję i kupić garnitur za dokładnie 10 razy mniej, niż zrobiłem to ja. Ten człowiek jest w czepku urodzony i tyle – to samo predestynuje go do prowadzenia tego bloga.

    8. Przykro czytać jak niektórych boli to, że inni robią coś ciekawego ze swoim życiem, np. prowadząc bloga o modzie i jeszcze mają to szczęście – o zgrozo! – kupić piękny garnitur w niskiej cenie. Zmieszać z błotem każdy jeden potrafi.

    9. Ja nie wiem, dzieci, wielcy obrońcy, gdzie ktoś widzi „mieszanie człowieka z błotem”. Ślepi? Nauczyć się czytać.

      @Dandy
      Uważam, że nie trzeba być blogerem modowym, żeby widzieć pewne prawidłowości. Czytam mnóstwo blogów, regularnie i dokładnie od długiego czasu, znam kilku blogerów i myślę, że mogę napisać swoją opinię na ten temat. Udało mi się dostrzec Twój poprzedni komentarz, przed skasowaniem i powiem Ci, ze nie ma w mojej poprzedniej wypowiedzi sprzeczności. Nie neguję zarabiania na blogu, jeżeli wychodzi to po prostu jako owoc wieloletniej pracy, swoista „korzyść uboczna”, a nie jako główny cel prowadzenia bloga. Niestety, coraz mocniej widzę u Ciebie na blogu wszędobylskie pragnienie poklasku, popularności, a za tym idą pieniądze. Może się mylę.
      Oprócz tego, nie twierdzę, że aby być oryginalnym trzeba wyglądać jak klaun. Ale jak patrzę na Ciebie, to widzę kompilację wszystkiego, co w męskiej blogosferze modowej zostało pokazane, lub przez kogoś wykreowane.
      I nie rozumiem czemu autor, który kreuje się na osobę reprezentującą wysoki poziom intelektualny, stosuje takie nędzne argumenty, atakując, a nie dyskutując ze swoimi czytelnikami.
      Uważam też, i tego będę się trzymać, że ten personal shopping to póki co naprawdę pomyłka, a już ten cennik dodatkowo obnażył Twoje zamiary. Nie wystarczy znać 20 rodzajów obuwia męskiego, żeby kreować się na doradcę wizerunku, zwłaszcza, jeżeli nasz wizerunek ciągle wymaga poprawy.

    10. Dzięki za twoją opinię na ten temat Sigmuncie Jacquesie Martinie Carlu Gustawie. Jednocześnie gratuluję spostrzegawczości.

      Z buziaczkami, from hejter with love.

    11. @Anonimowy

      To nie ja w tej sytuacji jestem stroną atakującą i nie ja nadałem tej dyskusji taką formę. Cenię krytyczne opinie, o ile jestem w stanie coś z nich wynieść. Jednakże stwierdzenia typu: „Czegoś Ci brakuje, ale nie wiem czego” albo „Kopiujesz czyjeś rozwiązania, nic ponad to” tak naprawdę niczego nie wnoszą. Proszę zatem o wskazanie mi konkretnego, nieklaunowatego rozwiązania, które nie pojawiło się na żadnym innym blogu, a które pozwoliłoby mi w końcu stać się oryginalnym 🙂

      Pozdrawiam 🙂

    12. @ Anonimowy,

      z całym szacunkiem, ale wpadasz w lekko marudny bełkot i silisz się na dekostrukcje osobowości autora. Daj sobie spokój z analizowaniem tworzącego i skup się na dziełach.

      Poza tym denerwuje mnie takie typowo polskie socjalistyczne gadanie o ukrytej pogardzie dla zarabiania pieniędzy. Raz, że nie wiesz, jakie motywy kierują Dawidem, więc swoje domysły zachowaj dla siebie. Dwa, nawet jeśli „robi to tylko dla kasy”, to co w tym złego? A niech robi. W pierwszej wypowiedzi socjalistycznie sugerujesz, że prawdziwa pasja nie może iść z pieniędzmi („he he”) i szafujesz słowem „komercja”, które dziś już w ogóle nie wiadomo co znaczy.

      Nie podoba Ci się co robi Dawid, to daj jemu i sobie spokój. A w głębi duszy się zastanów po co Ty w ogóle to napisałeś? Chcesz go zreformować? Pokierować? Taką metodą? A może chcesz zarazić czytelników swoimi żalami? Jaki dobry uczynek chciałeś zrobić tym wpisem?

      To może ja się teraz posilę na psychologizację – przychodzisz tutaj pomarudzić, bo albo jesteś charakterologicznie maruderem, albo coś słaby dzień miałeś i ktoś Ci zalazł za skórę.

      A zanim mi odpowiesz sam się zastanów i odpowiedz na pytanie szczerze „Po co ja tu w ogóle piszę?”.

    13. Jestem szczerze zdziwiony oburzeniem na powyższe komentarze, szczególnie ze strony „obrońców”. Wydawało mi się, że znamy pojęcie wolności słowa. Wpisy powyżej, nie były ani wulgarne, ani agresywne. Uszczypliwe i złośliwe owszem, ale chyba daleko tu do poziomu wp.pl, prawda? Proszę uważać na przemianę w „miłych, dobry i ciepłych” ludzi https://www.facebook.com/mililudzietozaraza?fref=ts

      Te komentarze nie są wcale bezwartościowe. Chodzi mi o słowa o czasie, jako kluczowym czynniku przy budowaniu wizerunku. TO cierpliwa i trudna praca. Jasne, że wszystkich zadowolić się nie da, a czytający są bardzo wybredni i delikatni, co szczególnie widać w internecie, gdzie łatwo dać upust swemu rozżaleniu. Odbiorcy wyczują (czasem przesadnie) każdą nutkę fałszu, która może zirytować i wzbudzić niechęć, szczególnie jeśli pojawiają się pieniądze. To po prostu budowanie zaufania. Dajmy na to, komercyjny blog, który ma to swoich założeniach od początku sprawia, że przynajmniej wiemy na czym stoimy. Jeśli natomiast, przyznajmy w dość krótkim czasie, pojawiają się jakieś wzmianki o zarabianiu (tylko przy pomocy bloga, ale jednak) to może to kogoś zirytować i chociaż tej irytacji nie muszę podzielać, to ją rozumiem. To nie jest wcale czysty hejting i zawiść. Dobrym przykładem komercjalizacji bloga jest mr.vintage. W mojej ocenie, przejście całkiem „naturalne”.

      Ideą tego bloga (no wlaśnie, ideą) w moim odczuciu, jako czytelnika, powinny dalej być zakupy z second handu. Ja sam nie jestem jakiś wielkim czytelnikiem blogów modowych, 2-3 blogi na stałe w obserwacji. Może właśnie tak wygląda sytuacja, że przegląda się żeby mieć jakieś tam pojęcie,nie każdy ma ambicje być specem. Skoro jest to tak mała liczba, to te blogi nie mogą, nie mają prawa być do siebie podobne. Twoja oryginalność i obrana nisza (tak mi zdaje) męskich blogów modowych skupionych na lumpeksach może zagwarantować tę poczytność i popularność. Pytanie tylko, czy chcesz w niej pozostać? Czy chodzi o modę jakoś bardziej mainstreamowo? A może w ogóle o coś innego? Bardzo śmiałe zarzuty i tezy postawiono właśnie w powyższych komentarzach.
      Miło jest poczytać pozytywne opinie, to motywuje, ale prawdziwe przywiązanie i relację (bo tym chyba jest blog) buduje się długo i mozolnie, nie na emocjach i like’ach. Pasja (to chyba najodpowiedniejsze słowo) naprawdę ujmuje.
      Czytam, więc krytykuję 🙂
      Pozdrawiam,
      Szymon

  5. Trzecie w kolejności zdjęcie mówi samo za siebie!
    Buty mnie tylko nie przekonują.
    Być może nazbyt się mi kojarzą ze starszymi panami 🙁

  6. Świetny łup, a poszetka w groszki bardzo pięknie się komponuje! Zdjęcia są jak zwykle na najwyższym poziomie, to w czerni i bieli ma fantastyczny klimat. Pozdrawiam serdecznie! :-)))))

  7. wow, jestem pod wrażeniem 🙂 upolować garnitur za 250 zł, który początkowo kosztował 1200zł? Mam nieodparte wrażenie, że tylko Ty tak potrafisz 😀 Co prawda, słabo interesuje mnie moda męska, przyznaję jednak, że zaglądam na Twojego bloga głównie ze względu silnej chęci poczytania tekstów, które są napisany w świetnym, humorystycznym stylu. Ponadto, Twoja wiedza na temat mody męskiej jest imponująca 🙂 Tak się cieszę, że są jeszcze polskojęzyczne strony/blogi, które przedstawiają prawdziwą pasję autora, a u Ciebie – dodatkowo – wyszukany kunszt 🙂 pozdrawiam

  8. Długość spodni psuje efekt są zbyt krótkie, a mankiet tylko to podkreśla. Jak się dokładniej przyjrzeć, to spodnie wyglądają, jakby rozmiar był za mały.

    1. Spodnie, jak każdy męski model ze stajni Inditexu, miały nogawki o długości 34, dlatego zdecydowaliśmy się z Panią Wandą na przekształcenie nadmiaru materiału w mankiet. Koniec nogawki delikatnie opada na front buta nie tworząc załamania, co pozwala zachować niezakłóconą linię kantu. Bardzo dobrze widać to na pierwszym zdjęciu 🙂

      Rozmiar jest odpowiedni, a zaprezentowane na zdjęciach marszczenia są normalna konsekwencja ich używania 🙂

      Pozdrawiam 🙂

    2. Wydają się nadal troszkę szerokie na dole. Ostatnio spodobały mi się stylizacje braci Jo (LES FRERES JO) Mają zabójczą długość i szerokość nogawki. Co o nich myślisz?

      Co do bloga jest ok. Oczywiście jestem za przedsiębiorczością i zarabianiu na tym co się lubi! ! Sam mam zamiar tak robić. Bzdurą jest czekanie kilku lat na to aby zacząć zarabiać. Swoją drogą to zwykłe frajerstwo występować jako Anonim i pisać takie bzdury o Tobie. Smutna zawistna istotka.

  9. Dziwnie agresywne wpisy powyzej zapewne zostaly sprowokowane informacja dot. ceny tego garnituru – mnie tez szlag trafil jak zobaczylem ze ktos go zlowil za 250 zl 😉 Nie chce myslec co by bylo, jakbym go wczesniej kupil za 1200 zl !!

    BTW: jak sie komus nie podobaja nowe posty na tym blogu, to po prostu niech przestanie je czytac a nie wylewa tutaj zale i pretensje do autora. To nie podstawowka.

  10. W zasadzie dopiero po zobaczeniu Twojego ostatniego posta na FB, zajrzałam do nowego wpisu. Nie lubię marnować sił i swoich palców, na komentowanie ludzkiej zawiści, zazdrości…? Pewnie nigdy tego nie zrozumiem.
    Robisz co lubisz, a ja osobiście nadal szukam na ulicy podobnie ubranych facetów i (na całe szczęście!!) jest ich coraz więcej!!
    I uwielbiam łowców promocji, takich jak Ty. Czasami to trudniejsze niż upolowanie perełki w SH. Czekasz na obniżkę, czekasz i nie wiesz, czy dojdzie do zakupu…może zabraknąć rozmiaru (czasami to niemal mission impossible) 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  11. Kurcze, jakiś czas temu się przymierzałem do tego samego albo podobnego garnituru w zarze, za takie same drobne. Tylko nie było już rozmiaru, przez co dalej nie mam garnituru (nie licząc plastiku ze studniówki)

  12. Garnitur od początku rzucał mi się w oczy on-line, ale w 100% w negatywnym znaczeniu tego słowa. Tutaj prezentuje się dobrze, bez nadęcia db, nie wisi jak na modelu, którego po prostu przytłoczył. Osobiście nie jestem fanem cienkich wełen ze względu na ich tak gniotliwość, jak i odznaczanie się warstw pod spodem i „ciągnięcie” materiału. Dlatego osobiście nie posiadam nic z tak cienkich tkanin. Na Tobie prezentuje się fajnie, zestawy mono są dla mnie strzałem w dziesiątkę jak nie chcemy być nazbyt widoczni w tłumie, co w tym garniturze i tak ciężko osiągnąć 😉 tych Gampów szczerze nienawidzę. Mam takie same w brązie i uważam je za bardzo niezgrabne. Może nie pasują mi do stopy, która być może z nimi się nie zgrała, ale twierdzę na podstawie własnego doświadczenia. Prócz nich całość na plusie!

    Pozdrawiam
    The-Bigwig

    1. Ci modele na stronie internetowej pozują przygarbieni, efektem czego konfekcja garniturowa nie wygląda na nich najkorzystniej. Znalezienie na mnie garnituru z cięższej wełny byłoby nie lada szczęściem, kiedy jednak pojawił się taki z cienkiej, postanowiłem nie wybrzydzać. Co do butów zdania są podzielone, mnie jednak bardzo się podobają ze względu na smukłość kopyta wydłuzony kształt cholewki, bardziej nowoczesny aniżeli pierwotny projekt weejuna od Bassa 🙂

      Pozdrawiam 🙂

  13. Bardzo ładna kreacja, jak zazwyczaj zresztą. Gratuluję bardzo udanego zakupu.
    Oby służył jak najdłużej i teraz tylko czekamy na kolejnych kilka wpisów pokazujących jak zmiany koszuli i wiązania potrafią sprawić, że garnitur staje się czymś zupełnie nowym (szalenie ciekawie wyglądałaby ślubna kreacja z jakąś mocno satynową muchą np. w kolorze szarej lawendy).

    Z uwag krytycznych do powyższego zestawu: sądzę, że skarpetki są zbyt „letnie”. Lepsze chyba byłyby w ciemniejszym kolorze, albo innym odcieniu.

    A co do samego garnituru rozważyłbym na Pana miejscu wymianę guzików. Wydają mi się zbyt ziemiście świecące i ciemne. Lepiej wyglądałyby jaśniejsze matowe szare.

    Rozważa Pan wymianę podszewki np. na wiskozową?

    1. Wymianę guzików rozważam, najchętniej zamontowałbym mu rogowe, ale na takie podczas moich łowów jeszcze nie natrafiłem. Skarpetki były letnie, bo podczas sesji słupki rtęci pokazywały ponad dwadzieścia stopni. Co do podszewki zaś pozostanie chyba taką, jaką jest, chyba że niekontrolowany przypływ gotówki pozwoli mi bez wyrzutów sumienia nieco jeszcze weń doinwestować 🙂

      Pozdrawiam i dziękuję za opinię!

    2. Nawet nie chodziło mi o rogowe guziki. Nie ma co tego wynalazku demonizować, niech będą plastikowe, ale matowe jaśniejsze szare będą bardziej adekwatne do lekkości materiału.

      [O wymianie podszewki myślałem, że pozwoliłaby się cieszyć w letnie dni (wiskozowe nie są bardzo drogie – swoją drogą za cenę 15 pięknych guzików z rogu bawolego można dostać już jej kawałek!;)).]

  14. Piszesz często, że przywiązujesz dużą wagę do klasyki. Otóż Twój zakup ma mało wspólnego z klasyką. Krótkie nogawki są największym zaprzeczeniem podstawowych zasad -klasycznej- męskiej elegancji. Kolorowe skarpety to już byłaby chyba profanacja, albo ładniej mówiąc, ulegnięcie chwilowym trendom. Klapy tej marynarki są także typowe dla sieciówek (no chyba, że to kwestia zdjęć i nie widać „dziurki”). Materiał również nie należy do najlepszych jakościowo i wygląda dosyć tanio(znów: opieram się tylko na zdjęciach), co akurat w sklepach tego typu jest normą. Zdecydowanie korzystniejszego zakupu dokonałbyś kupując garnitur na wyprzedażach polskich firm, takich jak Bytom albo Vistula. Wiadomo, może nie kupiłbyś garniaka za 200 zł, ale z pewnością byłaby to lepsza inwestycja:) Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszych zakupowych łupach!

    1. Moje inspiracje klasyką są nad wyraz widoczne, równocześnie jednak podkreślam że nie jestem modowym ortodoksem i nie stronię od adaptowania na gruncie mojej garderoby co ciekawszych nowinek. Na co dzień noszę spodnie, które delikatnie opadają na cholewki butów, na takie samo rozwiązanie zdecydowałem sie w przypadku garnituru (dobrze widac to na pierwszym zdjęciu). Marynarka ma butonierkę, bez której jej szerokie klapy wyglądałyby źle i wtedy na pewno zdecydowałbym się na jej dorobienie. Materiał prezentuje się całkiem nieźle na żywo, na zdjęciach ze względu na niejednolitą fakturę nieco myli obiektyw. Zakup w polskich sklepach odpada z dwóch powodów; po pierwsze nie posiadają one w swej ofercie odpowiedniego dla mnie rozmiaru, a znaczna ingerencja w konstrukcję marynarki jest ryzykowna i nieopłacalna, po drugie zaś o ile Bytom ma całkiem klasyczne proporcje, o tyle Vistula zaczyna coraz bardziej upodabniać się do Zary w negatywnym sensie 🙂

      Dziękuję serdecznie za uwagi, za życzenia także i zwrotnie pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.