Brown in town.

 

Budowanie zestawów w oparciu o barwy znajdujące się w jednej rodzinie kolorystycznej jest może i bezpieczne, ale daje gwarancję, że trudno będzie nam w tym przypadku popełnić błąd. A widoczne na zdjęciach zestawienie beżu i brązu jest jednym z najbardziej kompatybilnych jakie znam 🙂


Przy okazji poradnika dotyczącego dress code’u pisałem, że współczesny ubiór zatracił swój symboliczny charakter, gdyż większość ludzi nie jest już w stanie odczytać subtelnych komunikatów, które kiedyś ubrania ze sobą niosły. W ramach sztywnych zasad dress code’u ukonstytuowała się anglosaska zasada „No brown in town”, podług której brązowy garnitur nadawał się jedynie na weekendowe wypady na wieś, przez co był niedopuszczalny w oficjalnym business attire. Dziś jednak restrykcji w kwestiach ubioru jest coraz mniej i deprecjonowany przez lata brązowy garnitur noszony w urbanistycznym otoczeniu nikogo (może poza skrajnymi modowymi purystami) nie gorszy, co więcej, znajduje on uznanie w środowiskach w których członkowie nadal posługują się nowoczesną formą dress code’u.

Zestaw utrzymany w tej kolorystyce i z tą samą marynarką pojawił się na blogu w ubiegłym roku. Podobnie jednak jak w przypadku duetu bojówki+marynarka, chciałem w tym miejscu pokazać, że moda męska to sport dla wytrwałych, gdyż polega na ciągłym doskonaleniu umiejętności indywidualnego obchodzenia się z rządzącymi nią zasadami. Chino, które zastąpiły te zastosowane poprzednio, kolorem zbliżone są do pokrywających marynarkę pasków, a także posiadają kant, który podnosi nieco ich formalność. Postanowiłem jednak wyjść nieco poza zasadę pełnej kompatybilności elementów pod względem ich formalności, efektem czego na nogach pysznią się chukka boots – ich kopyto i ogólny design odbiegają nieco od tęgiego pierwowzoru, przez co uznałem je za odpowiednie dla tego zestawu 🙂

 
Marynarka – H&M (secondhand)
Okulary – New Yorker
Koszula – Zara (secondhand)
Węzełki – Topman (secondhand)
Krawat – Tie Rack (secondhand)
Poszetka – bez metki (secondhand)
Pulower – Next (secondhand)
Bransoletki – Trashness
Spodnie – Topman (secondhand)
Buty – Massimo Dutti

15 myśli nt. „Brown in town.”

    1. Cena jest kusząca, to fakt, ale niestety ta marynarka w kwestiach proporcji nie prezentuje się najlepiej. Mam beżową, lnianą marynarkę z H&M-u o klasycznych proporcjach, ale wymaga jeszcze kilku poprawek. Pojawi się na blogu na pewno w okolicach lata 😉

      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  1. Osobiście nie byłam nigdy fanką brązu, zawsze wydawał mi się taki trochę nijaki, choć ty stworzyłeś bardzo udany zestaw. Fajnie, że dobrałeś czerwony krawat, zdecydowanie ożywił stylizację :).

  2. mi się podoba w tym wszystkim błękit, z innej grupy kolorów, a chyba jedyny kolor spoza palety brązowo-beżowej, który pasuje do beżu. No może jeszcze jasny, pudrowy róż.

    1. Nie na darmo błękit przywoływany jest zawsze wtedy, kiedy mówi się o podstawowych kolorach koszul dla mężczyzny. Ostatnio dosć przypadkowo odkryłem, że łączenie go z kolorem łososiowym daje bardzo przyjemny dla oka efekt. Przy jednej z kolejnych okazji na pewno postaram się to udowodnić poprzez zdjęcia 🙂

      Pozdrawiam i dziękuję za opinię! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.