DSC_0010

Sposób na niepogodę.


Nie na darmo pogoda jest rodzaju żeńskiego, obecnej aury na pewno nie można określić mianem stabilnej. Większość z nas lubi swoje ubrania i stara się dbać o nie najlepiej jak tylko potrafi, a nagła zmiana pogody może w okamgnieniu zniweczyć cały pieczołowicie przygotowany efekt. Warto być przygotowanym na atmosferyczne niegodności, zwłaszcza kiedy remedium nie przyprawi naszego portfela o anoreksję 🙂

Na dzień zdjęć prognozy przewidywały nieco poniżej dwudziestu stopni Celsjusza w asyście rzęsistego deszczu. Prognoza sprawdzała się jeszcze przed kwadransem od mojego wyjścia z mieszkania, by po zamknięciu drzwi na klatce schodowej przepoczwarzyć się do postaci stricte letniej, z sączącym się z nieba żarem i bezchmurnym niebem. W pierwotnym zamyśle miałem mieć na sobie jeszcze czarny płaszcz, ale jako że nie jestem na tyle fashion, by pozować do zdjęć w samej koszuli przy kilkunastostopniowym mrozie, tym bardziej nie jestem skłonny smażyć się w płaszczu, gdy świeci słońce. Z tego powodu dzisiaj się tu nie pojawi 🙂




Widoczne na zdjęciach zestawienie miało na blogu już swoją premierę. W modzie męskiej jednak każdy szczegół ma duże znaczenie, w tym przypadku zamiana krawata z regimentalnego na wzorzysty przeobraziła klubowy garnitur w zwykły zestaw koordynowany.



Ten konkretny krawat darzę dużą dozą sentymentu, gdyż był nie tylko jednym z pierwszych, świadomie zakupionych do mojej kolekcji, a także pierwszym wzorzystym, jaki się w niej znalazł. Ten typ wzoru nosi nazwę paisley od nazwy miejscowości w Anglii, w której produkowany materiały o tych charakterystycznym deseniu. Bywa on u nas mylnie nazywany wzorem tureckim, w rzeczywistości przybył on do Europy za pośrednictwem Brytyjczyków z Indii, gdzie od początków nowożytności ozdabiano nim insygnia władzy, budynki, a później także odzież zwykłych ludzi. W modzie męskiej ulokował się na krawatach, muchach i poszetkach, a klienci pracowni krawieckich często wybierają tkaniny z tym wzorem na podszewki swych marynarek. Paisley jest znakomitym sprzymierzeńcem mężczyzn, którzy chcieliby podkreślić strojem swój indywidualizm 🙂

Entuzjastom piłki nożnej na pewno znany jest okrzyk: „Sędzia kalosz!”. Według przekazów rozpoczął on swoją karierę w dwudziestoleciu międzywojennym, kiedy to jeden z kibiców, zdenerwowany złą w jego ocenie decyzją arbitra, ściągnął ze swojego buta kalosz i bezpardonowo cisnął nim w sędziego.

W głowach niektórych z czytelników mogło się w tym momencie zrodzić pytanie: „Jak to ściągnął z buta?”. Nie, nie pomyliłem się, gdyż chodzi mi o kalosze w wersji klasycznej, a nie takiej do jakich przywykliśmy współcześnie. Ów wspomniany wcześniej kibic, tak jak zapewne reszta zgromadzonych na meczu, eleganckich panów, postanowił zabezpieczyć swoje skórzane półbuty za pomocą gumowych nakładek, które skutecznie chronią przed błotem i wodą. Takie kalosze są bardzo praktyczne: łatwo się je czyści, nie niszczą licowania butów a także łatwo można je ściągnąć tuż po dotarciu do docelowego miejsca. Moje zakupiłem podczas ostatniej wyprzedaży w H&M za cenę 20 zł, widziałem, że ostatnie egzemplarze można jeszcze w niektórych sklepach dostać 🙂

PS: Przypominam o konkursie, w którym można wygrać profesjonalną sesję zdjęciową i obecność we wpisie na blogu 🙂 

Foto: Agata Piątkowska

Marynarka – Zara
Koszula – TMLewin (secondhand)
Krawat – Tie Rack (secondhand)
Poszetka – bez metki (secondhand)
Spinki – Soraya
Pasek – Lion
Spodnie – Buttler&Webb (secondhand)
Buty – Marks&Spencer (secondhand)
Kalosze – H&M

38 myśli nt. „Sposób na niepogodę.”

  1. świetny ten krawat! w dodatku te połączenie kolorystyczne mnie urzekło, ogólnie super! co do nakładek świetny pomysł! pozdrawiam ! 🙂

  2. Pomijając fakt, że będąc fanką „second handów”, gdzie za śmieszne pieniądze można dostać super nowe, markowe rzeczy (męska „nówka sztuka” kurtka od Armaniego za 11.-!), to jeśli pisze ten młodzieniec ze zdjęcia tak elegancką, poprawną polszczyzną to chwała Mu nie tylko za ekstra stylizację:)

    1. Szanowne Panie,

      Za każdym razem cieszę się z każdego Czytelnika, który poświęca swój cenny czas, by zapoznać się nie tylko ze zdjęciami, ale także z warstwą tekstową bloga. Dla takich osób warto cyzelować każde zdanie! 😀

      @Anonimowy: Z takimi kategorycznymi ocenami bym się powstrzymał, gdybym nie miał możliwości realnej weryfikacji jej jakości. A nuż Pani Krystyna trafiła na model jeden na tysiąc?

  3. Zauważam, że moje przedmówczynie weszły na meandry „jaka ta młodzież dziś zła…” ale do sedna: Piękny krawat, wspaniały pomysł z kaloszami, zupełnie nowa odsłona tego typu dodatku. Bardzo wciągająca opowieść:) i przepiękny strój!

  4. Krawat rewelacyjny i calość wygląda po prostu świetnie!

    Pierwszy raz widzę te „nakaloszniki” tzn. nakładki 🙂 Ciekawa sprawa! Mnie się marzą kalosze za kostkę, takie kobiece, eleganckie.. ale szczerze pisząc nigdzie nie widziałam prócz w jednym sklepie internetowym, ale raz, że butów online nie kupię, bo muszę przymierzyć to cena była zaporowa 🙂

  5. Świetny zestaw.Klasa i szyk w najlepszym wydaniu.Zarost „po całości”-też o wiele lepszy pomysł,niż marynarska bródka.I tak powinno zostać.Tak tylko się zastanawiam i nie mam zdania na ten temat,czy koszula na spinki to dobre połączenie z dzianinową marynarką?

    1. Zarost po całości noszę od początków blogowania, jednak na zdjęciach z dalszej perspektywy okolica brody, ze względu na intensywnosć zarostu, jest bardziej widoczna 🙂

      Myslę, że dyskusji na temat łączenia elementów o różnej formalności było wystarczająco dużo. Mnie ten zestaw się komponuje całkiem nieźle, nie widzę zbytniego zgrzytu stylistycznego 🙂

  6. Bardzo ładny zestaw. Pięknie gra.

    Galosze to świetny wynalazek. Wiele osób zauważa je dzisiaj pierwszy raz w życiu. A tymczasem ten sprytny pomysł noszono w II RP 🙂

    Kto ma starszego dziadka, albo babcię, niech spyta 🙂

    Najlepszą opcją są galosze jednej ze skandynawskich firm, ale niestety są drogie. Jednakże ich przewaga w tym, że w środku mają dodatkowo zamsz, który pieści skórę i ochrania ją od środka. Guma może być dla niej bezwzględna.

  7. Zestaw słaby (spinki zdecydowanie nie pasują). Ale śmieszy mnie coś innego – gdybym kupował w lumpeksach, wybierałbym najlepsze marki i materiały, a nie dziadostwo w stylu M&S czy TM Lewin (notabene jedne z najtańszych koszul na rynku). Używane buty, i to jeszcze takie które spokojnie można kupić za 200 złotych? Twoje ubrania kupione w SH to głównie tanie sieciówki. Czemu?

    1. Ocenianie zestawu tylko na podstawie spinek jest mało wyczerpujące. Niestety polskie secondhandy jeszcze przez długi czas nie będą w stanie dorównać tym zachodnim sklepom w stylu Vintage, gdzie zazwyczaj asortyment składa się w 80% z rzeczy najwyższej jakości. Drugą sprawą jest także mój rozmiar, który w swej ofercie ma ograniczona liczba sieciówek. Zawsze lepiej jest wydać na tę samą rzecz kilka złotych zamiast złotych kilkuset, nieprawdaż? 🙂

      Pozdrawiam 🙂

    2. TM Lewin „dziadostwo”?

      Co to w ogóle jest za słownik? Powiedziałby Pan komuś, mającemu koszulę TM Lewin, że ma na sobie „dziadostwo”?

      Jak rozumiem, dotyczy to również Polaków chodzących z Wilsorach, Bytomiach i Vistulach. Dolna półka zaczyna się od Brooksbrothers, inaczej ktoś ubiera się po „dziadosku”?

    1. Na każdym ze zdjęć, na których widać końcówkę krawata, jestem w pozycji nieco przygarbionej, przez co może wydawać się za długi. Co do szerokości, to mierzy on sobie około ośmiu centymetrów, co nie sytuuje go w gronie najszerszych 🙂

      Dziękuję za opinię i pozdrawiam 🙂

  8. Jak zawsze jestem pod wrażeniem wiązań, victoria zawiązana bardzo ładnie! Choć nie jestem fanem wzorzystych krawatów, to będę polował na coś podobnego. Wyprawa zaplanowana, jutro rajd po sh 😉

    PS. Czekamy na prezentację nowych saddle shoes:) Są mega wygodne, przyjaciele z Bangladeszu znają się na robocie co mnie pozytywnie zaskoczyło.

    1. Życzę zatem jak najowocniejszych poszukiwań! Oj tak, z pewnością będą jednymi z moich najwygodniejszych butów. Odkryłem dziś, że rozmiar z TKMaxx’owej nalepki jest o 1,5 (w angielskiej rozmiarówce, więc po naszemu będzie całe dwa rozmiary!) mniejszy niż ten wytłoczony na podeszwie. Wychodzi na to, że pracownicy sklepu lepiej znają się na rozmiarach niż producent, bo to rozmiar TKMaxx’owy bardziej odpowiada rzeczywistej długości buta 🙂

      Pozdrawiam 🙂

  9. Poszetka świetna. Gratuluję trafu. Jaki skład materiału marynarki? Ładnie zawiązany krawat. Nie masz przypadkiem marynarki spiętej spinkami na plecach? Pozdro.

  10. Marynarka wygląda na bardzo przyjemną w dotyku, w dodatku ma świetny kolor – lubię takie złamane niebieskości, nieoczywiste i oryginalne. I oczywiście świetnie komponuje się z krawatem! Bomba, jak zwykle :-)))

  11. uwielbiam ten odcień niebieskiego na marynarkach,tym bardziej w połączeniu z bielą.
    i widze,że nie tylko ja patrząc czasem w lustro w większości jestem ubrana w rzeczy upolowane w second-handzie.
    Pozdrawiam Łowcę Skarbów!:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.