Diabelskie szczegóły.

Zorientowałem się, że ostatnio coś dużo u mnie trendów się pojawia. Jeszcze się okaże, że stanę się modny i wszystkie pogadanki o personalnym stylu będę mógł sobie włożyć między bajki. Z drugiej jednak strony nie mam chyba czego się bać. Włosi, bo to oni w branży męskiej mody są głównymi trendsetterami, znani są dużej dozy subtelności, tak zupełnie różnej od agresji przekazu serwowanego przez projektantów. Na niekorzyść mnie jako człowieka modnego wpływa również to, że zagraniczne trendy rzadko kiedy bywają recypowane na gruncie polskich ulic, przez co pozwalają naprawdę się wyróżnić i często wywołują skrajne opinie. Modna tendencja okazuje się w praktyce totalnie niemodna, bo nikt jej nie realizuje. Summa summarum mogę być zatem spokojny.
Podczas sesji towarzyszył nam motylek od Felt Label
Panuje ogólna tendencja do wyszczuplania poszczególnych elementów garderoby. Trend ten nie ominął płaszczy, które niegdyś służyły jedynie jako wierzchnie okrycie garnituru. Z tego powodu były dość obszerne i gdyby mężczyzna założył taki płaszcz jedynie na sweter, zapewne spokojnie mógłby w nim utonąć. Obecnie wszelkie płaszcze krojone są tak, by zapewniając komfort przy noszeniu z nimi garniturów, nadawały się również do narzucenia na nieuzbrojone w marynarkę plecy.


Wiele obecnie także produkuje się hybryd, które sprawiają pewne problemy klasyfikacyjne. Bo ani to dostatecznie krótkie na kurtkę, ani długie na płaszcz. Jeśli jednak cena jest okazyjna, to czemu by nie wzbogacić swej garderoby o kolejny, mniej klasyczny element? Tak, ja też nie znajduję dostatecznie dobrego powodu 🙂

Prezentowany na zdjęciach kurtko-płaszcz (który amerykanie nieco odmiennie określają terminem shacket – kurtko-koszuli), najprawdopodobniej przez pomyłkę ekspedientek znalazł się na stoisku z koszulami w cenie nieprzystającej do wrocławskich standardów okryć wierzchnich. Początkowo myślałem, że sprawdzi się jako wiosenny prochowiec, jednakże jego kusość skutecznie wybiła mi z głowy te plany. Brak podszewki i miękka konstrukcja, charakterystyczna nota bene dla włoskiego krawiectwa, to świetna sprawa, gdyż materiał lepiej dopasowuje się do sylwetki noszącego. Problem polegał na tym, że pierwotnie ten egzemplarz był o rozmiar za duży. Teraz jednak, za sprawą zręcznej interwencji rodzicielki już taki nie jest. Podobnie jak spodnie, które pamiętają jeszcze czasy mojego gimnazjum, a których pierwotnej szerokości nie powstydziłby się John Travolta w „Gorączce Sobotniej Nocy”. Dobrze jednak mieć w domu krawca 😀

A wspomniany we wstępie trend? Wystający kołnierzyk koszuli przy okazji golfu, który podpatrzyłem u Alexa Restivo, koordynatora ds. wizerunku neapolitańskiej firmy Isaia. Mały szczegół, ale to one właśnie składają się na męski styl 🙂



Foto: Agata Piątkowska

https://www.facebook.com/apfotograf

Kurtko-płaszcz – Topman (secondhand)
Filcowa broszka – Felt Label
Golf – bez metki (secondhand)
Koszula – H&M (secondhand)
Pasek – bez metki (secondhand)
Spodnie – bez metki
Buty – 100 % Shoes (secondhand)

37 myśli nt. „Diabelskie szczegóły.”

  1. Zestaw kolorystycznie idealny, a skrzydła motyla powtarzając kształt kołnierza płaszcza świetnie z nim współgrają. No i przy okazji nauczyłam się słowa „recypować” 😀 Pozdrawiam serdecznie!

  2. Zestaw fajny ale ja mam jeszcze jedna propozycję do Ciebie… myslales kiedyś o tym, zeby nie golić wasow? To zadne hejterstwo… sam tez golilem a kiedy przestalem, wygladam duzo lepiej.. ciekawe czy i Tobie by pasowalo.

    1. Po wersję w całości zarośniętą zapraszam do wpisu z Bondem w tytule 🙂 Kiedyś nosiłem aparat ortodontyczny i, o ile udało się zęby wyprostować, o tyle nie zdołał on wyrównać dystansu między szczękami, z których górna jest bardziej wystająca. Wiadomo, że zarost dodaje objętości, zatem, gdy noszę pełny, wypukłosć górnej szczęki jest bardziej zarysowana niż gdy nie zostawiam wąsów 🙂

      Dzięki serdeczne za opinię 🙂

  3. Zdecydowanie mniej klasyczne elementy garderoby w okazyjnej cenie są bardzo niezbędnymi i w mojej szafie 😉 ciekawie to wygląda, na początku miałam wrażenie, że założyłeś koszulę na sweter, co mnie zdziwiło, dopiero po przeczytaniu opisu zrozumiałam (o ja głupia ;)) że to shacket 😀 pozdrawiam 🙂

  4. o widzę przypinkę! (celowo używam polskiego nazewnictwa, odpowiedziałam też u siebie 🙂 )
    Pięknie rozjaśnia całą stylizację.
    Lubię Cię za przełamywanie standardów polskich ulic!
    Pozdrawiam

  5. Ciekawe jest połączenie golf + kołnierzyk. Przypadło mi do gustu. Shacket – wlasnie poznałam nowe słowo, nie wiedziałam o tym także jestem bogatsza.
    Zazdroszczę Ci krawca w domu, ja swego czasu miałam złotą rączkę, moją mamę, ale niestety już jej nie ma wśród nas. Sama umiem tylko skrócić, czasami coś zwężę.. żaluję, że nie nauczyłam się szyć..

  6. A mi tu coś nie leży. O ile cały zestaw jest dobrze zgrany kolorystycznie, o tyle mam zastrzeżenia dotyczące relacji kolor karnacji – kolor garderoby. Definitywnie i bezsprzecznie lepiej pasują Ci stylizacje o wysokim kontraście (wpisy Klubowo na strychu, Buntownik,czy Marynistycznie), z bielą przy twarzy. Tu całość się zlewa, oczy zamiast być przekierowane na twarz (bo to ona jest najważniejsza) nie mogą się na niczym skupić. Wpis o Bondzie uznałem za chwilową słabość, tu jednak interweniuję 😉 Może trafnie oceniam, a może po prostu moja dusza domaga się już wiosny, jaskrawości i słońca i odstawienia brązów na tył szafy.

    1. Nie zamykam się nigdy na nowe barwy w mojej garderobie, mimo tego, że mogą być one dla mnie mniej korzystne. Niestety nie dysponuję budżetem, który pozwalałby na spełnienie wszystkich moich modowych fanaberii, zazwyczaj zadowalam się tym, co uda mi trafić w ramach okazji, a ten golf był takową niewątpliwie. Wszelkie zasady można sobie miedzy bajki włożyć, gdy brak jest pewności siebie i zamiłowania do noszonych ubrań. A ani jednego, ani drugiego mi nie brakuje 🙂

      Serdecznie dziękuję za merytoryczne uwagi i gorąco pozdrawiam 🙂

  7. Ach ten motylek jest idealny do całości, bardzo mi się podoba! A jak fajnie kolorystycznie pasuje do butów, nic nie drażni oka, świetnie wyglądasz!

  8. Super stylizacja 🙂 Słodki motylek <3 W wolnej chwili zapraszam do mnie na ourloveourpassion.blogspot.com 🙂 Obserwujemy? Chętnie wpadnę tu jeszcze nie raz <3

  9. Mnie natomiast prawie wszystko się podoba poza kurtką. Jest zbyt blada i miękka jak na ten zestaw. Nie wiem, czy to wynika z jakości materiału kurtki, czy z samego koloru. Wydaje mi się, że lepszy od tego byłby kolor marengo. Co do zasady szary zawsze pasuje do wszystkiego pod warunkiem, że utrzymamy ten sam stopień jasności co przy innych kolorach. Tutaj ten odcień szarości jest chyba zbyt jasny.
    Poza tym świetnie jak zawsze 🙂

    1. Na zdjęciu Pan Restivo ma na sobie m.in. golf w dokładnie tym samym kolorze co mój kurtko-płaszcz, może być to zatem kwestia cienkiej bawełny, z której został on wykonany. Myślę, że marynarka o włochatej fakturze, np. z dodatkiem kaszmiru, i nakładanymi kieszeniami zagrałaby tu lepiej. Niestety jednak w mojej szafie kompatybilna w tym zestawie byłaby brązowa w drobny prążek, która była już prezentowana razem z golfem, a której, ze względu na chęć uniknięcia dublowania zestawów, w tym przypadku nie założyłem 🙂

      Dziękuję serdecznie za opinię i pozdrawiam 🙂

  10. Powiem Ci tak, Dawidzie. Ten zestaw oceniam jako szczery, pasuje do Ciebie. Fajnie utrzymana, ciepła kolorystyka całości, buty mają fajny kolor. Postawiony kołnierzyk to bardzo ciekawy akcent, nie znałem tego wcześniej 😉 Sama kurtka niestety mi się nie podoba, zarówno przez kolor (łamie zbyt mocno ciepłotę barw reszty ubioru) jak i jej formę. Jest zupełnie nie w moim guście, ale gust to gust, nie podlega ocenie. Ogólnie fajne wytchnienie od formalu. A przyznaj, wolisz bardziej w lewo, czy bardziej w prawo? 😉

    Pozdrawiam
    The-Bigwig

    1. Jeśli w lewo znaczy casual, a prawo formal, to i tak stwierdzę, że lubię balansować na krawędzi. Obie konwencje mają swoje niezaprzeczalne walory i trudno by mi było z którejkolwiek zrezygnować – dlatego też lubię stosować taktykę przeplatania, co by się nie znudzić 🙂

      Dzięki serdeczne za opinię. Pozdrawiam 🙂

  11. „Wystający kołnierzyk koszuli przy okazji golfu” – sprytne rozwiązanie! Pomyślę nad tym kompletując garderobę mojego męża! I naprawdę poczułam się jak we Włoszech 🙂 Tylko w sposobie bycia to Ty jesteś bardziej SUBTELNY niż Włosi (a przynajmniej ci, których ja poznałam :-)). M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.