Kurtka dżinsowa – jesienny niezbędnik.


Podobno istnieją tylko trzy zjawiska, które z wiekiem, miast tracić na wartości, stają się lepsze – są nimi: wino, kobiety oraz jeans. Jako że na drogie i leciwe wina mnie nie stać (na razie ;), a fanem przelotnych miłosnych przygód w żadnej mierze nie jestem, nie pozostaje mi nic innego jak tylko zająć się tematyką tego jakże popularnego materiału.
Jego twórcą był Levi Strauss, który, wyemigrowawszy do Stanów Zjednoczonych Ameryki z Niemiec w połowie XIX w., otworzył tam swój własny sklep z tkaninami. Pewnego dnia w jego drzwiach stanął Jacob Davis – lokalny krawiec, który chętnie zaopatrywał się u Straussa w potrzebne do pracy materiały. W czasach postępującej industrializacji jednym z wyzwań, jakiemu stawić czoła musiała branża odzieżowa było znalezienie rozwiązań, które wpłynęłyby na wzrost odporności roboczych kombinezonów, używanych podczas pracy przez członków formującej się klasy robotniczej. Jacob zaproponował Straussowi wspólne opatentowanie projektu spodni wyposażonego w nity, zabezpieczające przed uszkodzeniem miejsc szczególnie podatnych na działanie siły (np. krawędzie kieszeni). Projekt przypadł Straussowi do gustu, prace zwieńczył patent przyznany w roku 1873. Początkowo nity stosowano do wzmacniania spodni z płótna, szybko jednak materiał wymieniono na bardziej wytrzymały denim, wywodzący się z Francji (konkretnie miejscowości de Nimes) i będący wariacją francuskich tkaczy na temat pochodzącego z Genui materiału nazywanego jeane. Strauss zrezygnował z początkowo stosowanego brązowego koloru na rzecz naturalnego indyga, tworząc pierwszą w historii parę klasycznych blue jeans.

Secondhandy wypełnione są po brzegi wyrobami z tego materiału i trudno się dziwić, gdyż, jak już wspomniałem na wstępie, żaden inny tak dobrze nie znosi upływu czasu. Wiele marek co sezon wypuszcza na rynek modele stylizowane na mocno wyeksploatowane, co potwierdza, iż lekko zadziorny i bardzo casualowy charakter naznaczonej zębem czasu tkaniny wciąż jest szalenie popularny. Wychodzę jednak z założenia, że lepszą opcją od kupowania sfabrykowanego produktu jest sprawienie sobie egzemplarza, który zestarzał się w sposób naturalny, aczkolwiek daleko mu do odesłania na modową emeryturę J

„Chyba się miałem uśmiechnąć…”

Katana, wisząc swobodnie na wieszaku z nowodorzuconymi rzeczami, nie wzbudziła mojej sympatii, ale że zawsze staram się nie potępiać żadnego potencjalnego nabytku w czambuł po jednym tylko spojrzeniu, postanowiłem dać jej szansę w przymierzalni. Kurtka, po otrzymaniu drugiej szansy na zrobienie dobrego wrażenia, odwdzięczyła się szeregiem zalet: wykonana została ze stuprocentowej bawełny, krój wykazuje spore taliowanie, rękawy są odpowiednio dopasowane i zwieńczone łatami, nawet po uprzednim upraniu napy pachną cudownym, mosiężnym aromatem, a precyzja wykonania szwów zdradza, iż ręce szyjącego nieobce było wykonywanie misternych robótek. Jedynym co mnie się nie podobało był umieszczony na wysokości talii pasek, ale dzięki zastosowaniu małego DIY, udało się go przekształcić w swego rodzaju sprzączkę, umieszczoną na plecach.

Taka kurtka jest bardzo uniwersalna, gdyż to w jakim stylu utrzymany będzie nasz zestaw zależy w całości od dodatków – można ją sformalizować, wpisując ją w rolę alternatywy dla marynarki i dobierając do niej wełniane spodnie, krawat i licowane mokasyny lub też zdecydować się casual podobny do tego prezentowanego na zdjęciach. W obu przypadkach efekt na pewno będzie równie ciekawy.

Na uwagę zasługuje również nieprezentowany dotąd na blogu sweter, który, utrzymując się w tonacji klasycznego i uniwersalnego granatu, charakteryzuje się ciekawym, rdzawo-musztardowym wykończeniem dekoltu i ściągaczy. Dopasowanie jest bez zarzutu, bawełna miękka i nad wyraz rozciągliwa, jednak na tyle sprężysta, iż zapobiega defasonowaniu, co czyni go jednym z moich ulubionych elementów garderoby. 

Podjąłem decyzję o założeniu blogowi fanpage’a, by móc dzielić się z zainteresowanymi nie tylko nowymi wpisami, ale także innymi ciekawymi informacjami. Wszystkich chętnych serdecznie zapraszam do polubienia :

Foto: Nikola Jagielska

Kurtka – Baliaga (secondhand)
Koszula – Zara (secondhand)
Sweter – Cedarwood State (secondhand)
Spodnie – Pull&Bear
Buty – Centro


44 myśli nt. „Kurtka dżinsowa – jesienny niezbędnik.”

  1. Dawidzie, mógłbyś poświęcić parę zdań w następnym poście genezie nazwy bloga? zaciekawiła mnie ona, ale jakoś nie widzę głębszego znaczenia, więc liczę na odpowiedź ; )

    1. Poświęcę je nawet teraz, byś nie musiał/musiała czekać 🙂 W jakich sklepach się ubieram wiadomo nie od dziś, a „Dandy” z powodu tego, iż tak jak dandysi z przełomu osiemnastego i dziewiętnastego wieku staram się reinterpretować klasyczne rozwiązania w taki sposób, by nadać im osobistego sznytu. Na ile się to udaje, nie mnie oceniać 🙂

      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. Po pierwsze bardzo fajna notka, lubię blogi na których można poczytać a Twój sposób pisania jest bardzo lekki i przyjemny 🙂 Po drugie bardzo ciekawy zestaw, prosty ale z charakterem i nutką elegancji a to zawsze w cenie 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

  3. Kurtka jeansowa to jest to. Zdecydowanie świetnie wpisuje się w Twój styl – im więcej warstw – tym lepiej. Ciekawe jak byłoby z krawatem? Mam bardzo podobną, choć osobiście wolę bardziej klasyczne fasony. Na Twojej dużo się dzieje – zamek, sprzączki itd. Ale to oczywiście kwestia gustu, dlatego piszę swoje, subiektywne odczucia – absolutnie nie umniejszam Twojemu zestawowi, które generalnie jest super!

    1. Zestaw z krawatem jest w przygotowaniu, będzie dobrą okazją do zaprezentowania małej zabawy typowo jeseinnymi materiałami i fakturami. Za cenną opinię, tak jak za każdym razem, serdecznie dziękuję 🙂

  4. Dałbym brązowe buty i zwykłe chinosy zamiast bojówek. Poza tym zestaw bardzo ładny. Świetnie się Ciebie czyta, ale o tym chyba już wiesz 🙂

  5. ja najfajniejsze ciuszki znajduję z second-handach i nie nie wydaję na nie fortunę a są oryginalne 😛
    muszę nabyć takową kurtkę jeansową 😀

    zapraszam do mnie
    ullacherry.blogspot.com

  6. Kurtka leży świetnie! Dobrze, że dałeś jej drugą szansę 🙂 Sweterek też bardzo fajny, wykończenia w innym kolorze dodają mu charakteru. Cały zestaw wygląda świetnie!

    Fanpage polubiony!

  7. Świetny, interesujący post 🙂 zgadzam się z którąś z przedmówczyń, że mężczyźni powinni się od Ciebie uczyć, jak się ubierać 🙂 aaa i mam pytanie, masz jakieś ulubione sh? Gdzie najczęściej robisz zakupy? 🙂
    Pozdrawiam! 🙂

  8. mam pytanie do Ciebię. Wiem, że studiujesz, prawdopodobnie we Wrocławiu, więc taka prośba ode mnie: czy mógłbyś mi podesłać kilka adresów SH z ubraniami Zary lub H&M? Byłabym wdzięczna. Z góry dziękuję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.