Secondhand – styl życia.

Jestem cierpliwym dusigroszem. Może to z powodu tych cech charakteru zostałem wyznawcą filozofii secondhand. Już od pierwszych wypadów na świadome (co nie jest równoznaczne z tym, że były udane) zakupy, nigdy nie zdarzyło mi się, aby jakakolwiek rzecz wpadła mi w oko do tego stopnia, iż byłbym w stanie zapłacić za nią każdą cenę. Rzadko kiedy zapuszczałem się w rejony nieoznaczone widocznymi z daleka banerami „WYPRZEDAŻ”, okraszonymi często mniej lub bardziej okrągłym procentem obniżki. Miało to swoje zalety – przebywanie w sklepach nie zajmowało dużo czasu, same poszukiwania także, a radość z odnalezienia odpowiedniego ubrania, którego cenę obniżono szybkim i niedbałym ruchem flamastra, kolorową nalepką na metce, czy osobną przywieszką, powodowała przyjemną nadprodukcję endorfin. Za każdym razem, gdy, dzierżąc w ręku przecenioną zdobycz, opuszczałem progi galerii handlowych czułem się na wskroś pierwotnie – jak łowczy, który po udanym polowaniu dumnie wraca do domu ze swym łupem.
I tak było do dnia, kiedy to celem zaopatrzenia się w odpowiednie kostiumy na potrzeby szkolnej akademii, zawędrowałem do jednego z okolicznych secondhandów i zostałem na dłużej. Odkryłem wtedy fakt, który niezmiernie ucieszył moją przesiąkniętą skąpstwem duszę – mogę ubrać się porządnie, wydając na ten cel ułamek ceny, jaką musiałbym poświęcić na zakupy w sklepach z odzieżą. Może brzmieć to banalnie, ale dla sfrustrowanego młodego człowieka, który chciałby móc ubierać się tak jak chce, a nie tak, jak pozwala mu zasobność jego portfela, było to odkrycie graniczące z iluminacją. Po pewnym czasie okazało się także, że, nie dość, iż mój rozmiar, plasujący się w przedziale między XS a XS -, nie jest superpopularny wśród bywalców secondhandów, to jeszcze mam niebywałe szczęście do znajdowania rzeczy, których akurat brakuje mojej garderobie. Do galerii chodzę teraz niezmiernie rzadko, w przeciągu ostatnich trzech lat w regularnych sklepach dokonałem zawrotnej ilości transakcji – jeśli dobrze pamiętam było ich około 10.
I to dziwne, obce niemal uczucie, kiedy jednorazowo zostawia się w kasie więcej niż sto złotych, gdy standardowy rachunek opiewa na kwotę od złotych kilku do kilkunastu – za kilka lub kilkanaście rzeczy. 

11 myśli nt. „Secondhand – styl życia.”

  1. Ja też jestem fanką secondhandów i nie wiem ile pieniędzy musiałabym mieć, żeby mieć tyle ubrań ile mam teraz, jeżeli kupowałabym je nawet w najlichszych sieciówkach:) A jutro jadę w odwiedziny do rodziny na podkarpacie, ale ważniejszy od spotkania jest właśnie shopping w tamtejszych sh, bo tak jak w dużych miastach się już rozbestwili i sprzedają byle koszulkę za kilkanaście złotych, to tam znajduję prawdziwe cudeńka za grosze.

  2. Z którego miasta jesteś? Mój rozmiar to XXS-XS i dotychczas w czasie wizyt w SH nie znalazłem choćby nic, w czym nie wyglądałbym jak w worku. Niedaleko mnie znajduje się jeden z SH spod szyldu Biga-Styl. Czy polecasz jakąś konkretną sieć SH, czy też nie ma reguły. Po obejrzeniu Twojego bojówkowego zestawu bardzo spodobały mi się krawat i buty, równocześnie zmotywowało mnie to, by nie stawiać krzyżyka na sklepach spod znaku SH.

  3. Jestem z okolic Wrocławia i to w głównej mierze tam zaopatruje się w ubrania. Z sieci sklepów z czystym sumieniem mogę polecić Robany, we Wrocławiu jest ich kilka. Jeśli, drogi peterze, nosisz bardzo mały rozmiar myślę, że warto rozejrzeć się za ubraniami marki Topman – cechuje je bardzo dobre dopasowanie, a rozmiarówka sięga do XXS 🙂

  4. Dziękuję za odpowiedź. W moim mieście jest sieć Robanów, więc sprawdzę. Dziękuję za wskazówkę dot. Topmana, dotychczas jedyne ubrania bezpośrednio ze sklepu, które znajduję dobrze na siebie dopasowane, pochodziły z Asos.

  5. Większość mojej szafy to rzeczy z sh. W tego typu sklepach zawsze można dostać coś oryginalnego i nie wyglądać jak każdy na ulicy zaopatrujący się w nowe kolekcje z sieciówek.Można dostać ubrania bez śladu użytkowania, często nawet z metkami, więc jestem za:)Zapraszam do odwiedzenia naszego bloga…pozdrawiam

  6. Uwielbiam ciuchy z secondhandów – od roku namiętnie je odwiedzam i nadal mnie zachwycają. Ilość wyjątkowych ubrań i niskie ceny powodują , że zawsze wychodzę z kilkoma łupami w worku 😀

    Podobają mi się Twoje stroje – dopasowane w przemyślany sposób, gustowne, eleganckie, zwracające uwagę. No a buty Clarks’a – obłęd 😉 pozdrawiam serdecznie!

  7. A ja jeszcze do niedawna uciekałam od second handów najdalej jak się dało. Nie wiem czemu. Teraz wiem, że takich ‚perełek’ jak tam nie znajdę nigdzie. Oczywiście w czasie spontanicznych, a nie zaplanowanych wypadów. I do tego te ceny… Kupując coś w normalnym sklepie patrzę na cenę i myślę… „a w sh kosztowałoby tyle a tyle…”

  8. No widzę, że kolekcjonujesz krawaty, mimo wszystko zbyt jak dla mnie sorry „ulizany” ten strój. Coś Ci pokażę starszego pana, który ma szaleństwo jak sądzę w naturze. Czasami warto zaszaleć również w stroju. zajrzyj tam może Cię czymś zainspiruje http://vslvstyle.blogspot.com/ Przepraszam, że się wtrącam, bo to może zupełnie Cię nie kręcić. Wiesz ja lubię wykwintne miłe dla oka potrawy ale czasem zjem z apetytem kluski kładzione z bułką tartą i masełkiem. Jestem estetką, ale szaloną nie lubię miernoty w życiu.

    1. Każda rada cenna, także ta krytyczna, więc nie ma powodu do przepraszania 🙂 Główną inspiracja dla mojego sposobu ubierania się (celowo nie używam słowa „styl”, bo ten mam zamiar sobie dopiero wyrobić) są zasady klasycznej męskiej elegancji, a one dość rzadko pozwalają na jakąkolwiek ekstrawagancję 🙂 Mimo tego, staram się modyfikować te zasady na swoja modłę, jak np. prezentowany na blogu zestaw z bojówkami. Myślę, że na tle tego, co widzieć można na ulicach szczególnie w małych miastach, a z takiego pochodzę, nieprzymuszone ubranie krawata, marynarki i poszetki jest odbierane za przejaw ekscentryzmu. Przeglądałem Twoje potrawy i robią ogromne wrażenie – sam także gotuję i aspekt wizualny potraw ma dla mnie duże znaczenie. Za polecenie Pana Wiesława dziękuję, ale tak się składa, że czytam jego blog już od dłuższego czasu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.